Rzeczywiście, jak głosi okładka, mamy do czynienia z ciepłą komedią romantyczną, ale sceptycznie nastawionych od razu uprzedzam, że cukierkowego love story tutaj nie dostaniemy. Bo choć książka ocieka humorem, to pod tym płaszczykiem kryje się jednak prawdziwe życie i prawdziwe problemy.
Oto oni. Ona - Aleksandra, pani ginekolog, zwana przez wszystkich Olinką. I on, Andrzej – właściciel miejscowej kawiarni, bardziej znany jako Rambo. I tych dwoje właśnie łączy damsko-męska przyjaźń od dzieciństwa, która nie tyle upada, co próbuje ewoluować w coś poważniejszego. A ewolucji tej towarzyszy plejada perypetii zabawnych, ale też poważnych. Bo ona kocha, ale słowa te nie przejdą jej przez usta. A on musi porzucić swoje wyobrażenia o idealnej kobiecie, by dostrzec, że najlepsze naprawdę jest najbliżej.
Autorka zaserwowała nam rewelacyjnie skonstruowanych bohaterów. Taki zbiór wyrazistych postaci stanowi mieszankę wybuchową, ale to bez wątpienia stanowi o sile książki „Najlepsze jest najbliżej.” Andrzej to taki typowy samiec. Męski, zaradny, troskliwy. Taki, któremu z każdą stroną chce się coraz bardziej paść w ramiona. Olinka zaś to kobieta krnąbrna, nie radząca sobie z prozaicznymi czynnościami. Uwierzcie, że zrobienie kanapki naprawdę może być wyczynem! Bohaterka czasem mocno irytuje i czytelnik ma ochotę porządnie trzepnąć ją po głowie. Pod maską sarkazmu i złośliwości kryje się jednak zlękniona kobieta, która sądzi, że na miłość musi zasłużyć. A Andrzej też nie miał łatwej przeszłości. Zawsze są jednak obok siebie i dla siebie. W dobrych i złych chwilach. A ich relacja tętni ciągłymi awanturami, ciepłem i pożądaniem. Nie można nie wspomnieć również o ich przyjaciółce Marcie, która w tej relacji odgrywa ogromną rolę i to z różnych powodów. Z wszystkimi bohaterami można się utożsamić. I to ogromny plus książki. Ich perypetie, emocje, wzloty i upadki mogą z całą pewnością dopaść każdego z nas.
„Najlepsze jest najbliżej” to rewelacyjna książka, która przemyca wiele refleksji. Autorka ukazuje blaski i cienie przyjaźni damsko-męskiej i damsko-damskiej. Obrazuje, jak przeszłość determinuje nasze wybory i decyzje w dorosłym życiu, i jak ważne jest rozliczenie się z nią. Wszystko, co dzieje się między bohaterami uświadamia również nam, że choć gesty w wielu przypadkach znaczą o wiele więcej niż słowa, to słowa naprawdę są potrzebne, by tych gestów nie zrozumieć źle i by niepotrzebnie nie dopowiedzieć sobie zbędnych rzeczy. I najważniejsze: kluczem do udanego związku jest nie tylko przyjaźń, troska, wzajemne zrozumienie, pożądanie itd., ale przede wszystkim rozmowa. Duszenie w sobie niewypowiedzianych uczuć to naprawdę potworny cios wymierzony w samego siebie i potencjalny związek. Warto się nad tym zastanowić.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Małgorzata J. Kursa, „Najlepsze jest najbliżej”, Prozami 2011
Komentarze