Lynsay Sands – autorka ponad 30 romansów historycznych oraz paranormalnych i zadeklarowana wielbicielka krwiopijców – w najnowszej powieści „Wampir pozna panią” dowodzi, że dla chcącego nic trudnego.
„Wampir pozna panią” to trzecia część „Sagi Rodu Argeneau” opisującej burzliwe losy tytułowego klanu wampirów. Trzeba przyznać, że istoty te dość wygodnie urządziły się we współczesnym świecie - mają własny bank krwi, dzięki któremu nie muszą polować na ludzi, tworzą gry komputerowe a nawet… piszą książki! I to właśnie ten ostatni wątek wzięła na warsztat Sands.
Lucern Argeneau, 600-letni wampir, żyje w odosobnieniu, unikając światła dziennego, kontakty ze światem zewnętrznym ograniczając wyłącznie do znoszenia wizyt rodziny. Nie ma w domu telewizora, nie używa komunikatorów, wolny czas poświęcając pisaniu książek. Początkowo publikował opracowania historyczne, popularne w środowisku naukowym ze względu na rzetelność i barwność przedstawianych faktów. Jednak prawdziwą sławę przyniosły mu biografie członków rodziny, które – wydawane jako powieści beletrystyczne - stały się prawdziwymi bestsellerami. Dotychczasowy rytm pustelniczego życia zaburza Lucernowi nowa redaktorka działu powieści romantycznych, z podziwu godną wytrwałością próbująca namówić najbardziej poczytnego autora w wydawnictwie na „wyjście do czytelnika”. Bohaterowi nie w smak spotkania z fankami jego twórczości, wywiady, konferencje, podpisywanie książek i wynikająca z tego konieczność aktywności za dnia, więc konsekwentnie ignoruje przychodzące z wydawnictwa listy i przesyłki. Nie może jednak zignorować pani redaktor, która pewnego dnia we własnej osobie staje w progu jego domu, gotowa za wszelką cenę wyciągnąć z pisarza zgodę na udział w wydarzeniach promujących jego powieści.
Nie czytałam wcześniejszych tytułów serii („Ukąszenie”, „Miłość kąsa”), nie mam więc porównania między nimi a częścią najnowszą. Jednakże książkę „Wampir pozna panią” można czytać bez znajomości pozostałych tomów – każdy stanowi bowiem odrębną historię i w trakcie lektury tylko jednego z nich nie towarzyszy nam poczucie zagubienia w całości. Towarzyszy nam za to uśmiech błąkający się w kąciku ust, ponieważ Lynsay Sands znana jest ze specyficznego poczucia humoru i sporą jego część zawiera w swoich książkach. Nie radzę czytać powieści miejscu publicznym, chyba że uprzednio owiniemy szyję obszerną chustą, w którą będzie można schować twarz w trakcie lektury co śmieszniejszych sytuacji – a tych nie brak.
„Wampir pozna panią” liczy niemal 400 stron, ale perypetie 600-letniego wampira, który staje twarzą w twarz ze współczesną kobietą wciągają do tego stopnia, że kartki przewracają się praktycznie samoczynnie. Bawią staroświeckie poglądy Lucerna - tradycjonalisty, dotyczące miejsca kobiet oraz ich zderzenie z rzeczywistością, uosabianą przez Kate C. Leever – młodą, samodzielną, nastawioną na sukces.
Przewidywalne zakończenie? I co z tego? Przecież to romans! Paranormalny, ale jednak romans. Cechą tego gatunku są przewidywalne zakończenia – w końcu dwójka bohaterów musi żyć długo i szczęśliwie (przynajmniej w książkach). Wyzwaniem dla pisarza jest skonstruowanie fabuły na tyle ciekawej, by czytelnik nie rzucił książki w kąt jeszcze przed dotarciem do spodziewanego happy endu. Lynsay Sands, pisarka ze sporym doświadczeniem, w najnowszej powieści prezentuje dość wyeksploatowany już motyw krwiopijcy w ciekawy i humorystyczny sposób. „Wampir pozna panią” to romans paranormalny na dobrym poziomie - idealna pozycja na przyjemne spędzenie kilku wczesnowiosennych godzin.
Agnieszka Piktel
(agnieszka.piktel@dlalejdis.pl)
Lynsay Sands, „Wampir pozna panią. Saga rodu Argeneau. Tom 3”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013
Komentarze