Narratorka to 24-letnia dziewczyna, która po zdradzie i odejściu męża popada w chorobę. Dolegliwość dotyczy głuchoty, lecz nie jest to typowa głuchota – polega bowiem na słyszeniu tylko wybiórczych dźwięków. Niekiedy szmery zdają się nie do zniesienia, czasem dziewczyna nie słyszy głośnych elementów rzeczywistości. Pomimo leczenia szpitalnego, po powrocie do domu, dolegliwości powracały. Gdy lekarstwa i ciągła hospitalizacja nie pomagały, rozwiązanie nadeszło samo.
Stenograf Y, którego dziewczyna poznaje podczas wywiadu do medycznego czasopisma, staje się najważniejszą osobą w jej życiu. Poprzez rozmowę i zapisywanie wszystkich jej słów pismem stenograficznym, porządkuje wspomnienia narratorki. Stenografia okazała się zapisem pamięci, lekarstwem na zagubienie w hałaśliwej, drażniącej rzeczywistości. Uwagę dziewczyny przyciągnęły palce stenografa, pracujące niestrudzenie a zarazem delikatnie, jak najdokładniejsza maszyna. To właśnie te palce grają główną rolę w powieści, zaraz obok uszu narratorki.
Tytuł książki dobrze obrazuje treść. Miłość jako uczucie żarliwe, pełne pożądania zostało usunięte na margines na rzecz uczucia platonicznego, ezoterycznego, lekkiego jak piórko. Treść powieści jest przesycona delikatnością zapachów, zarysów kształtów, ciepła dłoni i enigmatycznych skrawków rozmów pary głównych bohaterów.
Dziewczyna w powieści opowiada o swoim życiu, nie ukrywając żadnych informacji – wstydliwych faktów, cichych sekretów. Między narratorką a czytelnikiem powstaje silna więź zrozumienia i sympatii. Pod wpływem opowieści autorki, z każdej sytuacji wyciągana zostaje esencja radości i miłości, szczęście płynie z najmniejszych błahostek. Kreuje to specyficzny klimat. Treść powieści relaksuje, daje czytelnikowi wytchnienie od ciężaru dnia codziennego. Pisana jest jakby szeptem i to właśnie ta wszechobecna cisza pozwala na wyciszenie się.
Przed lekturą „Miłości na marginesie”, nie potrzebowałam relaksu i odprężenia. Nie byłam też szczególnie przekonana do tak spokojnej książki, na jaką się zapowiadała. Z każdą stroną czułam jednak miłe zaskoczenie. Autorka pozwala zanurzyć się w puchu delikatnych uczuć, przeżyć i przemyśleń, w ulotności zjawisk, miejsc, znajomości. Wszystko pojawia się migawkami we wspomnieniach i równie szybko znika. Odchodzi w zapomnienie otoczenia, pozostaje jedynie w pamięci dziewczyny i na kartkach zapisanych przez ukochanego mężczyznę pismem stenograficznym. Lektura książki pozwala ułożyć się na obłoku bez czasu i przestrzeni, razem z narratorką pozwala zatopić się w magii wspomnień.
Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)
Yoko Ogawa, „Miłość na marginesie”, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011
Komentarze