"Miłość, zbrodnia, kara" - recenzja

Recenzja książki "Miłość, zbrodnia, kara".
Mrożący krew w żyłach zbiór reportaży o tym, jakie bestie mogą kryć się w ciele człowieka.

Wielkie brawa za oryginalne wydanie, które zdecydowanie nadaje się na wyjątkowy prezent. Teczka, w którą "opakowana" jest książka przywodzi na myśl akta sądowe, a zawartość faktycznie prowadzi nas przez najciemniejsze meandry natury ludzkiej. Książka "Miłość, zbrodnia, kara" to zbiór historii, które wydarzyły się naprawdę, a ich początkiem była miłość, zazdrość, chciwość, przyjaźń, wspólne interesy, a czasami niefortunny zbieg okoliczności. Helena Kowalik zebrała  w swojej książce sprawy okrutnych morderstw, których sprawcy zostali postawieni przed sądem i skazani na długoletnie, bądź dożywotnie więzienie, ale bestialstwo jakiego się dopuścili, jak i same motywy ich postępowania są dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Książka porusza trudne tematy: przemocy w rodzinie, znajomości zawieranych przez internet, tkwienia w toksycznych związkach, przestępstw popełnianych przez małoletnich. Niektóre historie wydają się nam znane z doniesień prasowych i telewizyjnych. Każda z opowiedzianych tu spraw poraża okrucieństwem i zdecydowanie nadaje się na scenariusz filmowy, bo jak widać czasami życie potrafi być bardziej bezwzględne i niesprawiedliwe  od filmowej fikcji.

Lektura jest wciągająca, działa na wyobraźnię i zmusza do refleksji nad światem. Czasami oprawcy są bardzo religijni, co widać w pisanych już z więzienia listach do rodziny, czasami ofiara także nie jest krystalicznie czysta, manipulując i wykorzystując swojego przyszłego mordercę, który w pewnym momencie traci kontrolę, inni z wyrachowaniem próbują ukryć zbrodnię i zatrzeć wszystkie ślady. Często  uzależnienie i długi popychają ludzi do popełnienia największej zbrodni, którą można sobie wyobrazić. Ciekawie czyta się także opis reakcji najbliższego otoczenia na fakt, że ktoś bliski był zdolny do morderstwa: jedni nie przyjmują tego do wiadomości, inni odwracają się od krewnego, na którym spoczęło piętno bezwzględnego zabójcy!

Śmierć, gwałt, okrucieństwo są wszechobecne na stronach książki Heleny Kowalik, ale to przecież samo życie zapełniło strony tej lektury. Zbrodnia nie ma płci, zabijają zarówno kobiety, jak i mężczyźni, matki i ojcowie, mężowie i żony. Czasami lepiej odłożyć na chwilę zbiór reportaży, by ochłonąć i z nową energią przystąpić do opisu kolejnych, wstrząsających zbrodni, do których zdolny jest człowiek. Warto przeczytać książkę "Miłość, zbrodnia, kara" nie tylko ku przestrodze, ale także dlatego, by poczuć satysfakcję z własnego, czasami nudnego życia, wolnego od toksycznych zależności!

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Helena Kowalik, "Miłość, zbrodnia, kara", Warszawa, MUZA SA, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat