Miłosna zgaga

Recenzja książki „Zgaga”.
Z humorem o rozstaniu? Właśnie takie wyzwanie postawiła sobie Nora Ephron, pisząc książkę pt. „Zgaga”.

Główną bohaterką powieści jest Rachel Samstat. Wydaje się, że kobieta wiedzie szczęśliwe życie. Tworzy z mężem pozornie związek idealny i jest w zaawansowanej ciąży. Jednak w niespodziewanym momencie spada na nią informacja, że jej ukochany zdradza ją. Ucieczką od kłopotów jest kuchnia, gdzie kobieta realizuje przepisy własnego autorstwa. Czy miłośniczka gotowania będzie w stanie wytrzeć przysłowiowe rozlane mleko i odbudować swoje małżeństwo? A może wszystko zmieni przyjście na świat dziecka?

Niestety, mimo zapewnień, które przeczytałam na okładce książki, „Zgaga” nie rozśmieszyła mnie nic a nic… Wręcz przeciwnie, niejednokrotnie wzbudziła we mnie wstręt. Główna bohaterka wiele razy rozważała swoje relacje z mężem, czy też z przyjaciółmi, jednak na rozważaniach zawsze się kończyło. Nigdy nie dochodziła do konkretnych wniosków.

Z całą stanowczością stwierdzam, że nie jest to książka, która cokolwiek może wnieść do życia czytelnika, czy w jakikolwiek sposób nakłonić go do refleksji. To raczej powieść z cyklu tych, które przeczytasz z nudy, odłożysz na półkę i po tygodniu zapomnisz o jej istnieniu… Przynajmniej tak będzie w moim przypadku.

Jedyny plus, jaki znalazłam w powieści to zamieszczone w niej przepisy. Niewykluczone, że zdecyduje się któreś z nich wykorzystać w swojej kuchni, jednak forma ich przedstawienia przepisów pozostawia moim zdaniem wiele do życzenia… Zamieszczone gdzieś w środku tekstu są zupełnie nieprzejrzyste, a niektóre wręcz chaotyczne. I co istotne, myślę, że trudno będzie wykorzystać te przepisy osobom, które są laikami. Nora Ephron za oczywiste uznaje niektóre rzeczy i nie podaje ich w przepisie, co z pewnością czyni niemożliwymi do wykonania przez osoby, które nie są mistrzami w gotowaniu.

Amerykańskie realia, w których została osadzona akcja książki „Zgaga” niestety nie przekonały mnie. Być może za bardzo jestem przyzwyczajona do polskiej rzeczywistości. A może autorka w zbyt bardzo wyjaskrawiony sposób przedstawiła amerykańskie życie? Tego niestety nie wiem, gdyż nie miałam okazji być w Stanach Zjednoczonych i na własne oczy zobaczyć styl życia tamtejszych mieszkańców.

Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

Nora Ephron, „Zgaga”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat