„Miłosne tajemnice” – recenzja

Recenzja książki „Miłosne tajemnice”.
Ekranizacja pierwszej powieści z serii „Bridgertonowie” podbiła serca widzów na całym świecie, co spowodowało odkrycie na nowo Julii Quinn, jako autorki historycznych romansów. „Miłosne tajemnice”, to już czwarta przeniesiona na mały ekran książka z tej serii, a zarazem kolejna, która udowadnia, jak dużą stratą byłoby, gdyby do tego odkrycia nie doszło.

Tym razem czytelnikowi przyjdzie przyjrzeć się bliżej pannie Penelopie Featherington. Skrytej, stojącej zawsze na uboczu nieśmiałej dziewczynie, pozostającej w cieniu innych bardziej przebojowych kandydatek na żonę dla wyrafinowanych dżentelmenów. Owo nieśmiałe dziewczę skrywa jednak kilka sekretów, jeden z nich to nieodwzajemnione uczucie do brata przyjaciółki  Colina Bridgertona; uczucie o którym wie tylko owa siostra młodzieńca. Jednak gdy Penelopa odkrywa sekret, który z kolei skrywa Colin, dochodzi do wniosku, że zupełnie nie zna swojego obiektu uczuć, co z kolei prowadzić może do gwałtownych rewolucji w sercu naszej bohaterki.

Pisarka dużo miejsca poświęca na budowanie postaci swojej dwójki bohaterów, przez co doskonale widzimy, co jest prawdą, a co tylko rolą odgrywaną na użytek społeczeństwa, złaknionego skandalu, ale także rygorystycznie trzymającego się konwenansów. Łatka bawidamka, przypięta Colinowi zaczyna mu w pewnym momencie mocno bruździć, zwłaszcza, gdy okaże się, że przeszkadza ona w szczerej relacji z Penelopą. W dodatku, gdy wyjdzie na jaw, że oboje skrywają swoje sekrety, zachwieje to mocno przyjaźnią i tym uczuciem, które dopiero zaczyna kiełkować między nimi. Czy możliwe jednak będzie, że tajemnice okażą się czymś, co w efekcie może łączyć, zamiast rozdzielać?

Widzowie pewnej platformy streamingowej doskonale widzą, jak skończą się miłosne podchody dwójki przyjaciół z dzieciństwa, ale  nawet oni powinni dać się zaskoczyć powieści. Akcenty w serialu rozłożone są nieco inaczej, przez co lektura nie sprawia wrażenia wtórnej w stosunku do swojej ekranizacji. Bohaterowie są odpowiednio sympatyczni, sceny i dialogi między nimi aż skrzą się od skrywanej namiętności, a całość składa się na naprawdę uroczą historię, umiejętnie rozgrywającą motyw miłości, która wkrada się na miejsce wieloletniej przyjaźni.

„Miłosne tajemnice” są kolejnym naprawdę udanym romansem historycznym, który wyszedł spod pióra Julii Quinn, co pozwala z niecierpliwością wyczekiwać kolejnej ekranizacji oraz  kolejnych tomów serii, dającej tyle sympatycznej rozrywki nie tylko czytelnikom, ale także widzom.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Julia Quinn, „Miłosne tajemnice”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Warszawa 2024



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat