Mówimy, że każdy wiek ma swoje prawa, jednak czasami ten bunt staje się niebezpieczny. Szczególnie wtedy, gdy młody człowiek czuje się niechciany, niekochany i jest przekonany, że nie może na nikim polegać.
„Dziewczyna, która chciała zbyt wiele” Jennifer Echols to niezwykła opowieść o dorastaniu. Opisująca problemy miłosno-emocjonalne nastolatków. Opowiada ona historię młodej dziewczyny – Meg, która nie wierzy, że wygrała walkę z białaczką, jest przekonana, że jednak umrze. Dlatego chce żyć pełnią życia, żeby nie żałować, że czegoś nie doświadczyła. Stąd bierze się pomysł, żeby kochać się na moście, na którym zginęło dwoje nastolatków, bo nie usłyszeli nadjeżdżającego pociągu.
Meg pragnie się wyrwać z rodzinnego domu, małej cichej mieściny, w której dzień codziennie zaczyna się i kończy tak samo. Gubi się w otaczającej ją rzeczywistości, zakochuje się najpierw w narkomanie, potem w policjancie. Upór i zuchwałość dziewczyny zamieniają nagrodę na karę. Zamiast pojechać na wycieczkę w czasie wiosennych ferii, spędza je w policyjnym radiowozie, patrolując ulice. Zmiana ta uczy ją życia i dzięki chłopakowi w niebieskim mundurze, także miłości. Naprowadza na właściwy tor, w którym nie ma miejsca dla niebieskich włosów i koszulki z napisem „bunt nastolatków”.
Książka Jennifer Echols to z jednej strony mały dramat z „happy endem”, szczególnie dla nastolatek. Z drugiej strony historia życia, którą w dużym stopniu większość z nas przeszła. To historia nas i naszych dzieci, braku zrozumienia i buntu, ale też braku czasu na prawdziwą rozmowę.
Pozycja warta przeczytania, zarówno dla nastolatek, jak i starszych dziewczyn, niebanalna, ciekawa i mądra.
Agnieszka Krakowiak
(agnieszka.krakowiak@dlalejdis.pl)
Jennifer Echols, „Dziewczyna, która chciała zbyt wiele”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2012
Komentarze