"Miłosny układ" – recenzja

Recenzja książki "Miłosny układ".
Komedia romantyczna w amerykańskim stylu.

Luty to miesiąc, w którym chętnie sięgamy po historie miłosne. Walentynki i zbliżająca się wiosna nastrajają na opowieści z happy endem.

W lutym także swoją premierę miała książka "Miłosny układ", komedia romantyczna amerykańskiej autorki Sarah Hogle. Pomysł na fabułę jak najbardziej zwiastował dobrą rozrywkę. Oto Naomi i Nicholas są w ferworze przygotowań do własnego ślubu. Na instagramie ich związek wygląda niemal idealnie – nic, tylko zazdroscić. W rzeczywistości jednak oczekiwanie na ten wyjątkowy dzień zakłóca tylko jeden drobny szczegół – oboje mają już siebie serdecznie dość. Żadne z nich nie czuje się jednak wystarczająco silne, by zakończyć tę wojnę nerwów i głośno nazwać problem. Zamiast tego decydują się na serię zagrań iście poniżej pasa, by sprowokować tę drugą stronę do bardziej radykalnych kroków.

Granica między tym, aby opowiedzieć o tym w sposób zabawny, a wzbudzić głównie frustrację w czytelniku, jest niestety dość cienka. W przypadku "Miłosnego układu" w moim odczuciu momentami szala niebezpiecznie przechylała się w stronę irytacji.

Tym, co chyba najbadziej psuło odbiór tej historii, była nasza główna bohaterka – Naomi. Zamiast niezależnej, walczącej o swoje dziewczyny, otrzymaliśmy niestety dziecinną, problematyczną, roszczeniową i zapatrzoną w siebie osobę. Trudno się takiej postaci kibicuje, a jeszcze trudniej humorystycznie podchodzić do jej wiecznie pojawiających się problemów. Na szczęście Nicholas przedstawiał się zdecydowanie w korzystniejszym świetle – był po prostu dojrzalszy. W takim układzie trudno jednak uwierzyć w chemię między bohaterami.

Niewiele było w tej historii sytuacji prawdziwie zabawnych, choć potencjał jak najbardziej był. Jednocześnie jednak muszę przyznać, że książka nie jest równa, a druga część "Miłosnego układu" prezentuje się zdecydowanie lepiej (w tym końcówka książki, która ostatecznie mocno ratuje tę opowieść).

Książka ma swoje lepsze i gorsze momenty. Nie jest to najzabawniejsza rzecz na świecie, ale nie jest też mocno szkodliwa. Oczywiście, jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, zabrakło podstawowego elemnetu w tym związku – szczerej i uczciwej komunikacji.  Zamiast rozmowy mamy więc zabawę w podchody i serię niewybrednych żartów.

"Miłosny układ" pokazuje nam jednak również to, jak ważne w związku jest zwykłe... lubienie się. Brak tak prozaicznego uczucia może zaprzepaścić nawet najbardziej zaawansowane plany budowania wspólnej przyszłości. "Miłosny uklad" Sarah Hogle to książka, jakich z pewnością znajdziecie na księgarskich półkach wiele. Jeśli mocno przymkniecie oko na główną bohaterkę i niektóre irytujace decyzje, może sprawdzić się jako czytelniczy przerwynik.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Sarah Hogle, „Miłosny układ", Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2022.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat