„Mit charyzmy” – recenzja

Recenzja książki „Mit charyzmy”.
Każdy chciałby mieć ją w swoim posiadaniu, a nie każdy zna ją od podszewki. Obszerne pojęcie, o którym wiemy tyle, co nic.

Kiedy zobaczyłam książkę, mając prawie 300stron, pomyślałam ile można pisać o charyzmie? Po jej zakończeniu doszłam do wniosku, że naprawdę dużo. Przeważnie widząc ogrom treści, spodziewam się lania wody i coachingowego bełkotu. Nie tym razem. Choć pojęcie wydaje się wąskie i bardzo treściwe – wcale tak nie jest. Autorka nie skupia się na samej charyzmie, a w większości na tym, co ona za sobą niesie. Szereg naszych relacji opiera się właśnie na tym, ile posiadamy osobistego uroku. Pod tym pojęciem kryje się naprawdę bardzo dużo. Ograniczenia, które posiadamy nie pozwalają nam na rozwinięcie prawdziwego, wewnętrznego skarbu. Książka składa się z trzynastu precyzyjnych rozdziałów. Nie ma tu chaosu czy niepotrzebnych zdań. Mam wrażenie, że wszystko tworzy jednolitą całość. W tej książce brak przypadków. Na szczęście nie jest to sama teoria, która mogłaby doprowadzić do znudzenia. Są ciekawe ćwiczenia, których raczej wcześniej nie spotkałam. Na tle wielu rozwojowych lektur, trudno znaleźć coś innowacyjnego. Sama charyzma może wydawać się czymś, co niezbędne do życia nie jest. To prawda. Z drugiej jednak strony, ona znacznie ułatwia nam życie. Ludzie zaczynają z nami chętniej przebywać, a pracodawcy są zadowoleni. W rodzinie układa się trochę lepiej, a relacje z samym sobą znacznie się poprawiają. Jesteśmy pewniejsi, otwarci i radośni. A to wszystko za sprawą charyzmy? Tak, dokładnie. Krótkie podrozdziały pozwalają na zapoznanie się z tym, co w danej chwili będziemy czytać. Duża przejrzystość tej książki działa na duży jej plus. Pod koniec rozdziału dowiadujemy się, co warto zapamiętać. Streszczenie w pigułce, które przy dużej ilości informacji bardzo się przydaje. Po przeczytaniu tej lektury mam wrażenie, że moja charyzma lub jej brak towarzyszy mi przez cały dzień. Od przywitania z domownikami, po robienie zakupów w osiedlowym sklepie. Obecność lub jej brak, jest w zasadzie odczuwalny nieustannie. Zawsze myślę o grupie docelowej danej książki. W tej sytuacji uważam, że jest nią każda osoba. Niekoniecznie ta, która chce odnieść sukces zawodowy. Charyzma może kojarzyć się z przywództwem. Ja miałam wiele skojarzeń, prócz tych właściwych. Przede wszystkim to bycie ze sobą w zgodzie, a także czerpanie wewnętrznej siły. Można to wyćwiczyć, a to jest najważniejsze. Nie jesteśmy skazani na to, co zostało w nas kiedyś zaprogramowane. Ćwiczenia w większości są od strony technicznej. Ich powtarzanie na pewno będzie miało pozytywne skutki. Ja spróbuję i wierzę, że się nie zawiodę.

Ciekawa lektura, jakich na rynku, coraz mniej. Wiele tematów zostało już poruszanych tyle razy, że teraz są tylko powielane. Tu jest coś nowego, świeżego i pisanego z pasją. Brak powszechnego lania wody i głębokich wywodów. Wszystko jest proste, jasne i zrozumiałe. Dla osób, które chcą poczuć się lepiej. Takich, które potrzebują motywującego kopa do radzenia sobie z obecną sytuacją. Charyzma jest lekiem na wiele codziennych, dotykających nas smutków. Nic dodać, nic ująć. Pozycja obowiązkowa!

Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)

Olivia Fox Cabane, Mit charyzmy, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat