O ile legendy Greków i Rzymian znane są w większym lub mniejszym stopniu każdemu absolwentowi szkoły podstawowej, o tyle przedchrześcijańskie wierzenia naszych północnych sąsiadów zdają się być wiedzą tajemną, ewentualnie tematyką traktowaną po macoszemu w posiadających niską wartość merytoryczno - artystyczną filmach o superbohaterach walczących o pietruszkę. Dodając do tego fakt, iż samego materiału źródłowego nie ma za dużo, a dostępne części układanki nie składają się w idealną całość, może wydawać się, że Roger Lancelyn Green podjął się zadania niemożliwego, gdy postanowił nie tylko połączyć je ze sobą, ale również przedstawić efekt finalny w fabularnej formie. Po dwóch przyjemnie spędzonych wieczorach mogę bez wahania powiedzieć, że nic bardziej mylnego. Zamierzony cel został osiągnięty, a naukowa analiza w żaden sposób nie przyćmiła atrakcyjnej narracji.
Na kartach „Mitów skandynawskich” odnajdujemy bowiem wciągające i tętniące życiem historie Asów toczących zażarte waśnie z olbrzymami, epickie romanse, podstępne plany wykorzystujące przeobrażenia się w coś (bądź kogoś innego), kuszące klejnoty i magiczne napitki. Warto w tym miejscu zauważyć, że dominującym przesłaniem okazało się zgodne z panującymi w Skandynawii współcześnie ideami skromności i równości przekonanie, że chciwość prowadzi wyłącznie do nieszczęścia. Zbiór jest także prawdziwą skarbnicą inspiracji powielanych w wielu bajkach, opowiadaniach i powieściach z różnych epok np. siedmiomilowe buty, księżniczka zapadająca w głęboki sen, miecz, który tylko jeden mąż zdoła wyciągnąć, czy para śpiąca z nagim ostrzem leżącym pomiędzy nimi. Dla mnie największą frajdą było bez wątpienia wyłapywanie, jak wiele elementów zostało zapożyczonych przez J. R. R. Tolkiena w jego trylogii „Władcy pierścieni”, a jest ich naprawdę sporo. Mamy pazernego smoka strzegącego złota, karły będące najlepszymi kowalami i złotnikami, okryty klątwą pierścień będący w stanie zmienić fizjonomię posiadacza, posępnego króla mieszkającego w zapuszczonym zamczysku, nadciągającą ostateczną bitwę między siłami dobra i zła, wygląd Odyna uwielbiającego przechadzać się w długim płaszczu, spiczastym kapeluszu z szerokim rondem, z białą brodą i laską u boku, czy nawet samą nazwę krainy zamieszkałej przez ludzi - Midgard, czyli Śródziemie.
Powieść Rogera Lancelyna Greena jest fascynującą lekturą. Czytając książkę, można jednocześnie chłonąć nowe wiadomości i wyłapywać jak wiele znanych nam wcześniej toposów miało swe źródło, bądź pojawiało się w podobnej formie w mitologii krajów nordyckich. Jeśli więc chcecie dowiedzieć się, jak zdaniem ich przodków powstał i zakończy się świat, dlaczego istnieją przypływy, a łososie mają wąskie ogony i jaki w tym udział mieli Odyn, Thor i Loki gorąco zachęcam do sięgnięcia po „Mity skandynawskie”.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
Roger Lancelyn Green, „Mity skandynawskie”, Warszawa, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r.
Komentarze