Młodsza pani musi zniknąć

Recenzja książki „Ostrożnie z marzeniami”.
Z twórczością Mai Kotarskiej spotkałam się po raz pierwszy. Piękna okładka, Wrocław w tle, dość barwna postać Sabiny i.... nic poza tym.

Pewnego, pięknego dnia Agnieszka Starzyk dostaje spadek. Niespodziewanie, gdyż spadkodawcą okazuje się przyrodni brat jej mamy, z którym kobieta nigdy nie miała styczności. Bohaterka, mimo początkowych obaw, wprowadza się do otrzymanego domku za miastem i zajmuje się darowanym kotem. Spełnienie pięknego marzenia ma tylko jeden minus: w domu, na piętrze, mieszka Sabina Boszko- teściowa Tadeusza. Od pierwszego spotkania relacje między obiema kobietami nie układają się dobrze. Staruszka z wrogością odnosi się do Agnieszki, na wszelki możliwe sposoby próbuje uprzykrzyć jej życie i... jak najszybciej chce się jej pozbyć ze swojego życia. Pech chce, że niepoprawne relacje między bohaterkami to nie koniec problemów. Czego im jeszcze brakuje? Gangu, któremu przypadkowo na drodze stanęła młodsza bohaterka.

Bohaterowie  "Ostrożnie z marzeniami" nie wyróżniają się niczym szczególnym. Agnieszka jest bezbarwna i schematyczna, wręcz...  nudna. Ani trochę nie zainteresowały i nie przejęły mnie jej losy. Sabina na jej tle wypada ciut lepiej. Jest postacią, która ma duży potencjał, dziwne, ale pozytywnie szalone pomysły (kibicowałam jej intrygom!) i potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika (zwłaszcza końcówką książki, przy której opadły mi - z powodu pomysłów Sabiny - ręce).

"Ostrożnie z marzeniami" to powieść obyczajowa, z malutkim wątkiem romantycznym i komediowym oraz dość wyraźnymi wątkami kryminalnymi. Niestety, te ostatnie, zdecydowanie odbiegają od poziomu do jakiego przywykłam czytając powieści sensacyjne.

Opis fabuły do złudzenia przypomina mi film Danny'ego DeVito "Starsza pani musi zniknąć". Niestety, film jest o niebo (jak nie o dwa nieba) lepszy pod względem fabularnym. Muszę jednak przyznać, że książka nie ma samych wad: czyta się ją lekko i szybko, nawet dość przyjemnie. Ale czy to wystarczy? Mnie musi coś oczarować, zaskoczyć lub zezłościć. Choćby najmniejszy element powieści. Tu  niczego takiego się nie doczekałam.

Myślę, że jest coś, czego może nas nauczyć ta książka: nie oceniać ludzi po pozorach, bo nic nie jest takie jakie się wydaje  i... nie zawsze ufać zmianom, które zachodzą w ludziach. A spadek i tak warto przyjąć!

Milena Kwasek
(milena.kwasek@kobieta20.pl)

Maja Kotarska, „Ostrożnie z marzeniami”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat