„Mock. Ludzkie Zoo” – recenzja

Recenzja książki „Mock. Ludzkie Zoo”.
Ludzkie ZOO piekłem na ziemi

Wyobraźcie sobie, że w nocy niespodziewanie budzą was krzyki, w których dostrzegacie rozpaczliwe wołanie o pomoc, bezradność, a nawet pogodzenie się z marnym losem cierpiętnika.. Te krzyki dobiegają z prawdziwego, współczesnego piekła. Te dziwne dźwięki są trudne w zlokalizowaniu. Czy dzieje się to gdzieś za ścianą? A może piętro niżej? Za oknem widać tylko strażników albo przechadzającą policję kolejową. Czy mundurowi nic nie słyszą? Czy te dźwięki to tylko koszmarny sen? Maria Keyser, 19-latka mieszkająca (nieopodal wrocławskiego dworca kolejowego) z głuchą matką, słyszy jęki, krzyki wzbudzające grozę i lęk już od jakiegoś czasu. Z uporządkowaną i jak dotąd racjonalnie myślącą dziewczyną dzieje się coraz gorzej. Keyser nie może spać, normalnie funkcjonować. Poniekąd czuje się odpowiedzialna za wszechogarniające zło, na które raczej nie ma wpływu.

Eberhard Mock to 46-letni radca kryminalny. Pochodzi z Wałbrzycha, ale mieszka we Wrocławiu, w którym rozwija swoją karierę. Jest człowiekiem wzbudzającym szacunek – niekiedy nawet lękliwy. Ma w sobie coś, co sprawia, że ludzie raczej wolą go unikać. Potrafi być dobry, ale też zły – a przechodzenie z jednej roli do drugiej ma płynnie opanowane. Eberhard ma zamiłowanie do luksusowych gadżetów, nie stroni też od – potocznie mówiąc – burdeli.

Ebi Mock jest prawie narzeczonym Marii – celowo użyłam słowa „prawie”, ponieważ bardzo trudno jest jednoznacznie określić relację, która łączy tych dwojga. Rzecz w tym, że niezależny, majętny i poszukujący wrażeń Ebi raczej nie preferuje zobowiązujących i stałych relacji. Jednak mroczne opowieści i przeraźliwy lęk młodziutkiej Marii sprawiają, że Mock pozostaje w jej zasięgu, dłużej niż się spodziewał. Drzemiący instynkt policjanta nie pozwala Ebiemu zapomnieć o sprawie Keyser, lecz prowadzi go na tropy współczesnego, odrażającego piekła, które przeraża nawet nieustraszonego Mocka.

„Mock. Ludzie ZOO”, Marka Krajewskiego to jeden z najlepszych kryminałów napisanych ostatnimi czasy przez polskiego autora. Rzekłabym, że ta lektura może z powodzeniem konkurować nawet z książkami spod pióra skandynawskich twórców tego gatunku, którzy są uznawani za najlepszych! Krajewski stworzył wciągającą fabułę, w której motywem przewodnim jest wszechogarniające piekło mieszczące się we Wrocławiu. Tytułowy bohater powieści wiele wnosi do lektury za sprawą swej nieustępliwości w dążeniu do rozwiązywania zagadek. Nie powstrzymuje go nawet wszechogarniające zło w czystej postaci. Mock jest nieprzekupny, konsekwentny, zasadniczy a w rozwiązaniu przełomowej sprawy współczesnego piekła, gotów jest nawet poświęcić ofiary, a także swoje życie. Eberhard wie, że stawka o którą gra, to życie wielu bezbronnych ludzi. Ebi nie jest postacią krystalicznie czystą, ale ma w sobie coś, co sprawia, że czytelnik chce go bliżej poznać i kibicuje mu w działaniu.

Marek Krajewski, autor książki „Mock. Ludzie ZOO” napisał łącznie szesnaście kryminałów. W pisarskiej twórczości był wynagradzany prestiżowymi nagrodami literackimi. Jestem przekonana, że  ostatnio wydana powieść z serii o Eberhardzie Mocku zostanie bardzo dobrze przyjęta przez czytelników gatunku.

Jako ciekawostkę mogę podać fakt, że literackie „Ludzie ZOO” Krajewskiego rzeczywiście działało, lecz pod inną nazwą – „fabryka hybryd”.

Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)

Krajewski Marek, „Mock. Ludzkie ZOO”, wyd. Znak, Kraków 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat