Tytuł najnowszej książki Marka Krajewskiego mówi wszystko: autor powraca do postaci Eberharda Mocka i wplątuje go w misternie utkaną intrygę. Całą historię rozpoczyna śmierć czterech gimnazjalistów oraz mężczyzny z doczepionymi skrzydłami, których ciała zostają znalezione w Hali Stulecia. Morderstwo wygląda na rytualne, ale kto mógł to zrobić, jaki miał motyw? A może to zwykłe samobójstwo? Eberhard Mock jest na początku swojej kariery, ma trzydzieści lat, w policji może pochwalić się niezbyt wysoką rangą wachmistrza, jest przy tym bardzo ambitny, posiada zbiór zasad, którymi kieruje się w życiu, a jego największym marzeniem jest awans w policyjnej hierarchii.
Powieść Marka Krajewskiego nie wymaga znajomości wcześniejszych książek, których bohaterem jest Mock, także osoby sięgające po raz pierwszy po przygody wrocławskiego policjanta powinny czuć się komfortowo. Mocną stroną książki jest mroczny klimat opowieści. Wrocław jest prawdziwym siedliskiem skorumpowanych policjantów, prostytutek, rozpustników nadużywających alkoholu. Na jego terenie działają liczne organizacje, sekty zrzeszające najwyżej postawione osobistości w mieście. Czujemy tę stęchliznę i duchotę, która otacza głównego bohatera. Mock nie jest kryształowy, ma mnóstwo wad i słabości, ale przez to jest bardziej ludzki i podatny na manipulacje, o czym przekonamy się wertując kolejne rozdziały powieści.
Podziwiam autora za próbę wiernego oddania topografii Wrocławia i umieszczenie akcji w konkretnych historycznie czasach. Brawa za mrugnięcie okiem do czytelnika (do czego sam zresztą Krajewski przyznaje się w posłowiu) poprzez umieszczenie w książce autentycznie żyjącego w tamtym okresie policjanta, o takim samym nazwisku jak autor (Otto Krajewsky). W tej lekturze znajdziemy wszystko: walkę wpływów pomiędzy lożą masońską, a ugrupowaniami pangermańskimi, poczujemy rodzący się faszyzm, doświadczymy kilku zwrotów akcji, zajmiemy się symboliką, greką, łaciną, a w końcu rozwiążemy także zagadkę zabójstwa. Nie mogę pominąć fantastycznej okładki autorstwa Michała Pawłowskiego, która oddaje klimat książki i zachęca do sięgnięcia po nią. Mrocznie, brudno, perwersyjnie, w świecie Mocka zaufanie i przyjaźń to mrzonka: przekonajcie się sami!
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Marek Krajewski, "Mock", Kraków, Wydawnictwo Znak, 2016
Komentarze