„Modlitwa za nieśmiałe korony drzew”– recenzja

Recenzja książki „Modlitwa za nieśmiałe korony drzew”.
Na początek dwa słowa gwoli przypomnienia: w „Psalmie dla zbudowanych w dziczy” dostaliśmy opis świata, w którym roboty zyskały świadomość, wskutek czego stwierdziły, że życie w zgodzie z naturą jest tym, czego chcą najbardziej. Opuściły miasta, stając się przyczynkiem do gwałtownej rewolucji w myśleniu ludzi o świecie. W ten sposób ludzkość uniknęła katastrofy ekologicznej, a świat zmienił się na lepsze.

Część pierwsza dylogii, to także moment, kiedy mnich herbaciany, szukając swojego miejsca, napotkał robota poszukującego z kolei odpowiedzi na pytanie o potrzeby ludzkości. To także książka skoncentrowana na tworzeniu relacji między nietypowymi bohaterami, ich powolnemu poznawaniu się, nawiązywaniu przyjaźni i wzajemnemu oprowadzaniu się po otaczającej ich rzeczywistości. W części drugiej mamy do czynienia z poszerzeniem świata przedstawionego, tym razem siostrat Dex i Mszaczek trafiają pomiędzy ludzi, co prowadzi z kolei do następnych pytań i refleksji nad ludzkimi potrzebami, dążeniami, definiowaniem szczęścia. Wyjście z lasów do Miasta powoduje, że to Dex przejmuje rolę nauczyciela, ucząc, opowiadając i przybliżając ludzki świat Mszaczkowi, jednocześnie dając asumpt do zastanawiania się, co daje szczęście w momencie, gdy wydaje się, że ludzkość osiągnęła stan idealnego zrównoważania.

Chambers w „Modlitwie za nieśmiałe korony drzew” koncentruje się na rozbudowaniu swojego uniwersum, pokazując więcej detali, opisując zwyczaje, architekturę, czy też poszerzając wiedze czytelnika o naturze. Dzięki temu zyskujemy pełniejszy obraz świata, w którym toczy się nieśpiesznie opowieść. Autorce udało się stworzyć barwny, wciągający i interesujący, ale także świeży i nietuzinkowy świat, do którego chce się wracać wraz z kolejną lekturą.  

Zwieńczenie dylogii przynosi nie tylko rozwinięcie uniwersum, ale powraca z motywami, które tak dobrze sprawdziły się w pierwszej części. Ponownie zatem otrzymujemy rozważania filozoficzne na charakterem ludzkiej natury, ale także nad wpływem rozwoju technologii na moralność człowieka, czy też refleksje dotyczące ekologii i życia zgodnie z naturą. Pogłębieniu uległy także charaktery dwójki bohaterów, będących naszymi przewodnikami. Zarówno mnich herbaciany, jak i robot otrzymują sceny, które pokazują te postaci w nieco innym, bogatszym  świetle, ale autorka oferuje nam także to, co sprawdziło się w poprzednim tomie: niezrównane dyskusje, rozmowy filozoficzne tej dwójki, ale także ich działania, znakomicie budują nastrój powieści.

Rzadko zdarza się tak spójna, nowatorska, ale także wciągająca i przystępna, mimo całej filozoficznej otoczki, powieść, będąca jednocześnie częścią druga cyklu. Cieszę się, że Chambers uniknęła „klątwy drugiego tomu”, choć jednocześnie żałuję, że to już koniec przygód siostratu i robota, osadzonych w tym fascynującym świecie, tak zgrabnie splatających tematy ekologii, filozofii zen i s-f.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Becky Chambers, „Modlitwa za nieśmiałe korony drzew”, Wydawnictwo Insignis, Warszawa 2024



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat