Tik-tokerka Agata Gładysz, która stworzyła BookTok Journal – dziennik do zapisywania przemyśleń związanych z książkami, nie zwalnia tempa i właśnie ukazała się jej czwarta powieść. Tym razem jest to historia Olivii, zwykłej dziewczyny, która zafascynowana jest niezwykłym chłopakiem. Niezwykłym, ponieważ jej obiektem westchnień jest Zayn – bohater uwielbianej przez nią serii. Nieoczekiwanie Zayn wychodzi z książki i staje przed Olivią. Choć dziewczyna o tym marzyła, teraz nie wie, co zrobić. Na szczęście ma jeszcze blisko siebie Wesa – oddanego od wielu lat przyjaciela.
Przy lekturze towarzyszyły mi mieszane uczucia. Nie chcę być zbyt krytyczna, bo książka z założenia miała być lekką, przyjemną historią z nienachalnym morałem i właśnie tak było! Cel został osiągnięty. Moja potrzeba wrzucenia na luz i przeczytania czegoś dla rozrywki została zaspokojona. Muszę jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy, które mnie rozczarowały.
Po pierwsze: jestem zmęczona książkami powielającymi stereotyp dziewczyny, która czyta książki: obowiązkowo nosi okulary, jest outsiderką, nie ma znajomych, nie maluje się, a przypadkowe dziewczyny ze szkoły ją wyśmiewają. Wydaje mi się, że dużo ciekawsze obecnie jest przełamywanie utartych wzorców. Na początku wydawało mi się, że do tego właśnie zmierza autorka, gdy okazało się, że Wes gra w drużynie bowlingowej. Nie futbol, nie koszykówka, a kręgle!
Kolejna sprawa jest taka, że nonsens goni tu nonsens. I bynajmniej nie mam na myśli faktu, że chłopak wyszedł z książki. Zmaterializowanie się fikcyjnego chłopca było najmniej absurdalne. Niedorzeczne już od początku było zachowanie głównych bohaterów i decyzje, które podejmowali. Pierwsze, co wydarzyło się po zmaterializowaniu Zayna? Przymuszenie chłopaka do pójścia do szkoły, a następnie chowanie go w tej szkole przed nauczycielami. Po co więc został tam zaciągnięty? Ukrywanie Zayna w swoim pokoju przez kilka dni, by rodzice nie nabrali podejrzeń, również wzbudziło moje wątpliwości. Zdecydowanie brakowało mi logiki w działaniu bohaterów. Miałam wrażenie, że dzieją się tam przypadkowe rzeczy.
Dużym plusem było natomiast pokazanie różnych perspektyw. Dzięki temu, mimo że książka nie jest obszerna, dało się lepiej poznać poszczególnych bohaterów. Zmiana narracji dodawała również dynamiki fabule.
Autorka pisze przystępnie, ma naprawdę lekkie pióro, więc książkę dobrze się czytało. W dodatku Agata Gładysz przeniosła na papier dużo optymizmu – elementu niezbędnego w młodzieżowych powieściach romantycznych. To zdecydowanie świetna pozycja na poprawę nastroju.
„Mój fikcyjny chłopak” to zabawna i romantyczna historia miłosna dla młodzieży, która pokazuje, że nie warto zmieniać się dla drugiej osoby. Choć trochę przewidywalna, to jednocześnie bardzo sympatyczna i przyjemna w odbiorze.
Emilia Ogrodzińska
Agata Gładysz, „Mój fikcyjny chłopak”, Wydawnictwo OdyseYA, Kraków, 2026.
Komentarze