„Mój przyjaciel król” – recenzja

Recenzja książki „Mój przyjaciel król”.
„Byłem bez środków, jak zwykle”

Ostatnio mocno siedzę w książkach historycznych. Oczywiście ma to związek z tym, co robię prywatnie, a muszę się przygotować do egzaminu, a więc taka książka i wiedza bardzo mi się przyda.

Zacznę może nietypowo, bo od próby ustalenia, kim de facto jest bohater tej książki. Właściwie pisze ją Gaston Fabre, czyli bliski przyjaciel i współpracownik Stanisława Poniatowskiego, ale pisze nie o sobie, a o nim, przyszłym królu. Mężczyźni poznają się jako młodzieńcy we Francji, wspólnie podróżują i spędzają czas. To właśnie Francuz może oceniać to, co się dzieje w życiu Poniatowskiego, także - a może w szczególności - wtedy, gdy jest on królem Polski.

Opisuje relacje polityczne, okoliczności wyboru Poniatowskiego na króla, chociaż już na początku wspomina, że przy pierwszym spotkaniu ze Stasiem miało się wrażenie, że jest on edukowany na kogoś na wysokim stanowisku. Może na króla. Przypuszczenia naszego narratora się sprawdzają – oto jego przyjaciel i patron zostaje najważniejszą postacią w Polsce. Fabre nie jest powiązany z żadnym stronnictwem politycznym, dlatego może trafnie oceniać pozytywne i negatywne elementy królewskiej władzy.

Dziwi się, że Poniatowski chce być królem, bo uważa go za średniego zarządzającego. Uważa, że Staś powinien się zająć czymś, co ma związek ze sztuką. W końcu to literatura, malarstwo, ale i coraz popularniejszy teatr to coś, co przykuwa uwagę Poniatowskiego. Władza? Może jest ciekawa, może wciąga, ale w tej roli nasz narrator nie widzi swojego przyjaciela.

A jednak tak się staje. Mamy króla, który w historii zapisuje się bardzo różnie. Silnie wspiera architektów, twórców kultury, ale jednocześnie dostrzega konieczność inwestowania w różne rzeczy. Armia potrzebuje uzbrojenia i należy ją rozbudować. Warto postawić na edukację, a w szczególności należy ją rozwijać w mieście królewskim Warszawie. Miasto trzeba uregulować także pod kątem mieszkańców: bruk na ulicach, wytyczanie nowych ulic, oświetlenie. I rezydencja królewska. Ta powinna być okazała, stąd pomysł, aby mocno rozbudować królewskie Łazienki. Bo król Rzeczpospolitej Obojga Narodów musiał mieszkać w okazałym pałacu. Zamek Królewski także wymagał remontu i rozbudowy.

Tylko skąd na to wszystko wziąć pieniądze? Przyjaciel króla pisze także i o tym. Poniatowski od najmłodszych lat znany jest jako osoba żyjąca ponad stan, która ciągle „siedziała w czyjejś kieszeni”. Jego młodzieńcze długi spłacała matka. Jego monarsze długi bardzo często bywały… Po prostu były długami niespłacalnymi. Czasami król nadał jakieś przywileje, ale w pewnym momencie stał się mocno zależny politycznie i finansowo od wielu, stąd tak krytyczna ocena jego dokonań.

Biografie fabularyzowane są raczej wyjątkami na rynku czytelniczym. „Mój przyjaciel król” na pewno przypadnie do gustu miłośnikom historii, która jest tu przedstawiona bez dodatkowych ubarwień i uatrakcyjnień. Długa historia pewnej przyjaźni, której w rzeczywistości nie było, z pewnością pokazuje polską historię z nieco innej perspektywy.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Józef Hen „Mój przyjaciel król”, Wydawnictwo MG, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat