Pablo Escobar to doprawdy nietuzinkowa postać. Dzięki swej przestępczej działalności stał się jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Pablo Escobar jest także bohaterem serialu Narcos, który zyskał miliony fanów na całym świecie. Życie narkotykowego barona budzi wiele kontrowersji. Nielegalne interesy, brutalność, wystawne życie – zostały obnażone przed opinią publiczną. Pozostało pytanie, jaki był Pablo Escobar prywatnie?
Juan Escobar – syn człowieka, który budził postrach, może odsłonić całkiem sporo z życia swego ojca. Juan Escobar nie opowiada bowiem historii o jakimś tam przestępcy przemytniku. On opowiada historię o swoim ojcu, bardzo bliskim mu człowieku, postaci, przy której się wychowywał, którą kochał, która go ukształtowała.
Takie opowieści z reguły nie są proste. Najłatwiej bowiem byłoby przyłożyć kalkę z życia zawodowego na prywatne. Kto więc jest przestępcą w przestrzeni publicznej, powinien być nim także w domu. Proste, prawda? Pablo Escobar to jednak zdecydowanie bardziej złożona postać.
Na początku książki Juan Escobar kilkukrotnie podkreśla, że celem wydania tej powieści nie jest próba wytłumaczenia ojca, wybielenia jego wizerunku czy usprawiedliwienia jego czynów. Nie powodowała nim ponoć także chęć wypromowania się na nazwisku ojca. Książka ma być dopełnieniem obrazu człowieka, który zatrząsł przestępczym światem. To także próba pokazania życia Pablo Escobara w szerszym kontekście.
Juan Escobar w którymś momencie wspomina, że został nazwany jedną z ofiar swego ojca. To pomogło mu spojrzeć na siebie inaczej. Do tej pory za ofiary uważał tych, którzy zginęli, zostali okaleczeni czy też w inny sposób skrzywdzeni przez jego ojca. Co jednak z rodziną, na której bezsprzecznie odbijała się działalność Pabla. Tak, książka „Mój ojciec Pablo Escobar” to nie tylko opowieść o relacji ojca z synem, ale historia całej rodziny, która jeszcze długo po śmierci tytułowego bohatera musiała ponosić konsekwencje jego decyzji.
Książkę Juana Escobara czyta się niemal jednym tchem. Niewątpliwie przyczynia się do tego nietuzinkowa postać Pablo Escobara, ale także rozbrajająca szczerość syna, który nie boi się nazwać pewnych rzeczy po imieniu. Pokazuje mechanizmy, które funkcjonują na całym świecie. Bieda, korupcja, poczucie beznadziei i pragnienie szybkiej odmiany swego losu niejednego mogą zepchnąć na drogę przestępstwa. Pablo Escobar i jego świta tą ścieżką zaszli całkiem daleko, choć koszty były nieporównywanie duże.
Książkę „Mój ojciec Pablo Escobar” naprawdę warto przeczytać. Rzuca ona znacznie więcej światła na postać kokainowego króla. Czy pod wpływem tej lektury zmienicie o nim zdanie? Nie wiem. Jestem jednak przekonana, że nie uznacie tego czasu za zmarnowany. Niejedna strona pewnie mocno was zaskoczy.
Książka jest prawdziwa i to chyba jej największa wartość. Opowieści pisane przez bliskich, osoby bezpośrednio zaangażowane emocjonalnie w opowiadane historie, mają w sobie coś intymnego, co sprawia, że wchodzimy w ich świat.
Książka to lektura obowiązkowa dla widzów, których wciągnął serial Narcos. Jednak sięgnąć po nią powinni także pozostali. Kolumbijski świat narkotykowego półświatka, gdzie nienawiść, żądza pieniądza i brutalne interesy przeplatają się z próbą zbudowania rodzinnego gniazdka, gdzie czasem lepiej nie wiedzieć, by móc spokojnie zasnąć, odkryje przed wami swoje prawdziwe oblicze.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Juan Pablo Escobar „Mój ojciec Pablo Escobar”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2017
Komentarze