Jeżeli są one wam nieznane, koniecznie powinniście sięgnąć po „Mój pamiętnik potoczny...” i nadrobić zaległości!
Kim jest Olga Lipińska? Na pewno kobietą o wielu twarzach i pasjach, stanowczym charakterze i płomiennym temperamencie. Prócz tego reżyserką, scenarzystką, autorką programów kabaretowych i felietonistką. Ponad dziesięć lat obejmowała stanowisko dyrektorki i kierowniczki artystycznej, warszawskiego Teatru Komedia. W publikacji „Mój pamiętnik potoczny...” zebrano publikowane przez nią w piśmie „Twój Styl”, felietony z lat 1993-2005, tworząc poniekąd tytułowy pamiętnik, ponieważ dotyczą one zarówno ważnych spraw zawodowych, artystycznych, jak i prywatnych.
Osoby nie znające felietonów Olgi Lipińskiej, mogą nie wiedzieć, czego się po nich spodziewać. Młodsi czytelnicy mogą nawet nie wiedzieć, kim jest ich autorka, co zdecydowanie jest dużą stratą. Opublikowanie tekstów w nowej formie daje im nowe życie, a warto je znać ze względu na to, iż poruszana jest w nich różnorodna tematyka, często będąca może poza zakresem zainteresowań czytelnika. Nie jest to jednak zbyt ważne, ponieważ Olga Lipińska pisze w taki sposób, iż czyta się te teksty po to, by chłonąć jej niesamowitą energię. Książka przepełniona jest emocjami, ciekawymi historiami i przybliża różne interesujące postacie, dobrze znane z poprzednich lat, choć nie zawsze pod ich prawdziwymi imionami.
Autorka pisze bez pardonu czy obawy, iż kogoś może swoimi podejściem do niektórych spraw obrazić lub po prostu zdziwić. Jest bardzo szczera, a w felietonach widać jej dystans do siebie i całego świata. Olga Lipińska przekazuje nam swój punkt widzenia w formie krótkich, bardzo dynamicznych tekstów w wyjątkowym dla niej stylu. Wątki opowiadanych przez nią historii są zawsze gęste i skondensowane, nie ma mowy o zbyt długim rozwodzeniu się na dany temat. Można nawet powiedzieć, że w książce „Mój pamiętnik potoczny...” panuje pewien chaos i nieład, ale myślę, że właśnie taki jest charakter, zarówno pisania, jak i życia autorki. Ze względu na intensywność jej stylu, przyjęcie zbyt dużej ilości felietonów za jednym podejściem, może być nieco męczące i lepiej je sobie odpowiednio dawkować. Zresztą taka jest w końcu idea felietonów. Dzięki zachowaniu pewnego umiaru, możemy cieszyć się świetnymi tekstami dłużej i wyciągnąć z nich, jak najwięcej.
Podejście Olgi Lipińskiej do swojego życia prywatnego i zawodowego jest dość specyficzne, ale bardzo pozytywne. Dobrze jest pozwolić dodać mu energii, wpłynąć nieco na siebie. Autorka pozwala zobaczyć świat innymi oczyma i pomóc zrozumieć, że warto przyjmować życie takim, jakim jest. Nauka płynąca z jej felietonów jest nieco przewrotna, ponieważ ona sama określa się raczej jako pesymistkę, u której bilans zawsze wypada na minus. Mimo, że sama myśli tak o sobie, czytając jej teksty odbiera się zupełnie inne wrażenie.
„Mój pamiętnik potoczny...” prześledziłam z dużym zainteresowaniem. Znałam część felietonów autorki ze wspomnianego już magazynu. Zawsze darzyłam teksty Olgi Lipińskiej sympatią, więc zebranie ich w takiej formie bardzo mnie ucieszyło. Daje to możliwość dotarcia do jej twórczości nowym czytelnikom. Moim zdaniem, jak najbardziej warto sięgnąć po tę książkę, gdyż felietony w niej zawarte poruszają wiele interesujących tematów, a dodatkowo okraszone wyjątkowym stylem i energią autorki są naprawdę interesującą pozycją.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Olga Lipińska, „Mój pamiętnik potoczny...”, Warszawa, Prószyński Media Sp. z o.o., 2014
Komentarze