Morderstwo ma kolor błękitny

Recenzja książki "Błękitnooki chłopiec".
Wszystkie blogi, fora, cały ten internetowy magiel. Ile w nim niegrzecznych chłopców, którzy uważają się za bezkarnych, jeśli tylko ukryją się pod wyrafinowanym pseudonimem.

Ile w ich tekstach prawdy, a ile skomplikowanych gier słownych, które mogą być prawdą?

B.B. ma ponad czterdzieści lat. Wciąż mieszka z matką, pokornie od dzieciństwa wypijając codziennie witaminowy koktajl. Jeśli zasłuży – zostaje mu wymierzona kara, po której wije się z bólu po podłodze. Nie jest jedyny. Gloria Winter ma, oprócz Benjamina, dwóch synów. Wszystkich układa według koloru ubrań. Brązowy, czarny, niebieski. Segreguje ich jak pranie, nie zastanawiając się nad znaczeniem koloru w życiu każdego z chłopców. Ale matka uwielbia stereotypy – wychowana na bajkach, w których najmłodszy syn poślubi księżniczkę. W dzieciństwie ranga Benjaminka wzrosła, gdy okazało się, że ma wrodzony dar. Jest synestetą. Słowa mają dla niego kolory, dźwięki, mogą uzyskiwać kształty, liczby potrafią zmieniać faktor, kształt. Wszyscy są nim zachwyceni, łącznie z doktorem Peacockiem, który rozpoczął pracę nad książką o synestezji. Wyzwiska cuchną jak małpiarnia w zoo, a słowo… dajmy na to penitent, pachniało sokiem limonowym i było kłujące niczym garść igieł. Zaś wszechobecny błękit był dla niego kolorem morderstwa…

Najnowsza powieść Joanne Harris „Błękitnooki chłopiec”, to thriller osadzony na granicy rzeczywistości i wirtualnej przestrzeni. Portal „Niegrzecznichlopcyrzadza” skupia małą grupkę osób, które znają się z miasteczka.  Nazwa jest jak wyspa, „na którą trafiają pokutnicy wyrzuceni przez morze – czy tez przystań dla złoczyńców z całego świata, gdzie można wreszcie dać upust swoim perwersyjnym upodobaniom”. Najaktywniejszy jest błękitnooki chłopiec, który zamieszcza na swoim blogu dwa rodzaje zwierzeń. W publicznych wpisach kreuje swoją osobowość, wspominając dzieciństwo oraz odkrywając coraz pikantniejsze szczegóły z życia mieszkańców. Prywatnie zaś pisze o swoich obserwacjach, obsesjach. Od lat żyje już tylko w swojej głowie. B.B. pragnie być podziwiany, chce sprowokować zwłaszcza jedną użytkowniczkę – Albertynę, której nazwa nie bez powodu nawiązuje do Prousta.

Książka to napisana w formie bloga opowieść, gdzie jest miejsce nawet na komentarze odwiedzających. Dzięki wielu poziomom narracji, możemy poznać mechanizm ulegania pokusie bycia u steru, bycia tym, na kogo zwracają się oczy wszystkich. W trakcie czytania wydaje się, że akcja podąży w całkiem inną stronę. Jednak zwroty akcji sprawiają, że wciąż od nowa układamy swoją wersję przyszłych zdarzeń, która po raz kolejny nie jest trafna. Z każdą stroną chcemy dowiedzieć się prawdy, choćby miała być tak przerażająca jak okładka…

Iwona Kusiak
(iwona.kusiak@dlalejdis.pl)

Joanne Harris, Błękitnooki chłopiec, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010.


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat