Lubię autorów, którzy piszą nie pojedyncze powieści, a serie. Czornyja akurat może wielką fanką nie jestem, ale zdarza mi się i po niego sięgać. Zaciekawiło mnie trochę, czy w tym przypadku trafię na kolejnego bohatera bezkompromisowo mierzącego się z trudnym śledztwem, czy czeka mnie rzeczywiście ciekawsze spojrzenie na mord i zbrodnię. Nie ukrywam, że po książkę sięgnęłam nieco sceptyczna.
Nowa seria autora bestsellerowego cyklu o komisarzu z Lublina, Eryku Deryle.
W trakcie sprzątania domu, w którym niedawno natrafiono na zwłoki, zostaje odnaleziona sieć tuneli. Firma specjalizująca się w porządkowaniu miejsc zbrodni odnajduje w nich makabrycznie upozowane ciała dzieci. Nie jest to odosobniony przypadek, bo tymczasem kolejna osoba zostaje porwana. Honoriusz Mond, wyzuty z emocji były kierownik katedry mortalistyki, jest specjalistą od umierania i musi wykorzystać całą swoją wiedzę i umiejętności, by rozwiązać tę tajemnicę. Póki nie będzie za późno i śmierć nie sięgnie po kolejną ofiarę.
Książkę czyta się szybko i… równie szybko pojawia się poczucie niezamierzonego zamętu. Mimo płynnej, wartkiej narracji, do której zastrzeżeń nie mam, coś mi nie pasowało w wykreowanym otoczeniu. Jakby Czornyj trochę się pogubił albo przynajmniej nie był pewien co do niektórych wydarzeń. Da się jednak przejść nad tym do porządku dziennego dla innych elementów wartych uwagi. Ciekawą fabułę autor podbudował fachowymi zwrotami i ciekawostkami z dziedzin związanych ze śmiercią, co stanowi niewątpliwy plus. Kolejne zdarzenia zostały przeplecione sporą ilością wyrazistych dialogów, w których przejawia się specyficzne poczucie humoru, przeważnie dość czarnego. W tym kontekście książkę ciągnie główny bohater, Honoriusz Mond. Ekscentryczna, może nieco tajemnicza postać jest wyrazista, jednak wcale nie charakterystyczna. Wydaje mi się raczej wpisywać w pewien typ bohaterów z tytułów z tego gatunku.
Powieść ogólnie wyszła spójnie, jedynie z małymi zgrzytami. Śmierci w niej nie brakuje, jednak jako, że Czornyj przedstawił ją z wielu perspektyw (zarówno tej krwawej i „cielesnej”, jak i teoretycznej, pojęciowej), nie było przesadnego jej natłoku. Mnie usatysfakcjonowała i na pewno nie zmęczyła.
„Mortalista” to jeden z tych kryminałów, które można, ale nie trzeba przeczytać. Nie będzie to stratą czasu, ale na kolejny tom polować nie będę. Jest interesujący, lecz niestety nie porywający czy wyjątkowy pośród tego, co ostatnimi czasy wychodzi.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Max Czornyj, „Mortalista”, Wydawnictwo Filia, 2022.
Komentarze