„Motyw ukryty. Zbrodnie, sprawcy i ofiary. Z archiwum profilera” - recenzja

Recenzja książki „Motyw ukryty. Zbrodnie, sprawcy i ofiary. Z archiwum profilera”.
Kiedy zbrodnie już się trochę oczytają, może czas bliżej poznać, wciąż bardzo mało popularny w Polsce, zawód profilera?

O Katarzynie Bondzie z zaufanych źródeł nie słyszałam złego słowa, więc zainteresowało mnie przedstawienie niepopularnego zawodu, jakim jest profiler właśnie przez nią. Liczyłam także na kryminalne, zagadkowe smaczki, choć nie jestem pewna czy słusznie.

Bonda i profiler dr Bogdan Lach krok po kroku prowadzą czytelnika przez kolejne etapy poszukiwań sprawców zbrodni. Przyglądają się dowodom i rozmaitym przesłankom, demaskując tajemnice pozornie zwykłych ludzi. To właśnie dzięki temu winni odpowiedzą za popełnione czyny.

Autorka w pierwszej części książki skupiła się na charakterystyce ofiar, przedstawieniu ich sytuacji życiowej oraz dni przed śmiercią. Wydawało się wtedy, że śmierć właściwie nie jest ważna. Brakowało opisów samych morderstw i ich analizy. Jest to zabieg dość ciekawy, jednak też ryzykowny, ponieważ wiele osób może prędko zakończyć czytanie. Nie ukrywam, że w oderwaniu od większej całości biografie szarych ludzi wydawały się mało interesujące. Gdy zaczęły się komentarze i opisy, czym zajmuje się profiler, okazało się, że nie jest to przekazywanie wiedzy w sposób wykładowy, a taki, który naprawdę łatwo zrozumieć – na swoim własnym przykładzie (pod warunkiem, że czytelnik za szybko się nie zniechęcił).

Początkowo pewne sprawy wydają się sztywne, a książka przypomina „zbiorek różności”, ale to mylny wniosek! „Motyw ukryty” to pomysłowe dzielenie się wiedzą i terminologią. Czasem Bonda odnosiła się do własnych doświadczeń i podawała przykład współautora, co było wiatrem w żagle. Była to płaszczyzna, na której można nawiązać więź na linii czytelnik - autor. Opisy oparte na faktach okazały się z kolei specjalnie nam podrzuconymi zagadkami. Widać, że miało to być proste, ogólnodostępne, jednak do mnie niezbyt przemówiło. Zgubił się bardziej angażujący element.

Klimat wcale nie wydawał się mroczny, choć nie można mu odmówić tajemniczości. Dzięki lekkiemu pióru i talentowi pisarskiemu, czytało się szybko. Nie czułam się, że trafiłam na zbyt opasłe i ciężkie tomiszcze naukowe. Nawet komentarze, których w dalszych częściach książki jest znacznie więcej, okazały się „ludzkie” i przystępne. Z czasem ujawnił nam sam Lach. Opowiedział o pracy, ale nie tylko. Jako emerytowany pracownik, które swoje widział, nie szczędził refleksji. Odniesienia do jego zawodu wiele wniosły do książki.

Całość została napisana porządnym językiem, wystarczająco estetycznie. Konstrukcja okazała się spójna, działająca, jednak możliwe, że nie w każdym przypadku. Na samym końcu, na deser, podano rozwiązanie zagadki i fachowy słowniczek, więc nie dość, że można sprawdzić swoje umiejętności śledcze, to jeszcze szybko coś sprawdzić, dowiedzieć się, zapamiętać.

„Moty ukryty” ma swoje wady i zalety. Zainteresowani kryminałem, psychologią czy pracą w policji jako śledczy na pewno spędzą miłe chwile, czytając tę pozycję. Fani Bondy również raczej większego zawodu nie odczują, lecz czytelnicy trochę bardziej „z przypadku” mogą odebrać ją różnie. To na tyle specyficzna książka o tak niecodziennym zawodzie, że albo kogoś „chwyci”, albo nie.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Katarzyna Bonda, Bogdan Lach, „Motyw ukryty. Zbrodnie, sprawcy i ofiary. Z archiwum profilera”, Muza, 2020.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat