„Mowy nie ma!” – recenzja

Recenzja książki „Mowy nie ma!”.
„Milczenie oblepiło usta”

Pozornie małżeństwo Małgorzaty i Konrada wygląda na zgrane i bezkonfliktowe. Są ze sobą już dość długo, w końcu mają nastoletnią córkę, jednak coraz częściej na tym idealnym obrazku pojawiają się rysy. Częścią tej rodziny jest oczywiście matka Konrada, która ze swoimi dobrymi radami jest z ledwością tolerowana przez Małgorzatę. Tyle że kobieta przyjmuje na siebie tyle ról, że wysłuchiwanie kolejnych złośliwych, ale podlanych słodyczą, komentarzy teściowej różnicy nie robi.

W końcu to Konrad robi karierę i zarabia pieniądze, a ona jest tylko nauczycielką, kiepsko zarabiającą, której głównym zadaniem jest dbanie o rodzinę. A dokładniej – dbanie o dobrostan Konrada. Im bliżej przyglądamy się tej nierzeczywistej rodzinie, tym więcej wad w niej widzimy. Chociaż nie, nie wad. We mnie rodził się po prostu brak zgody na takie traktowanie. Czy czekałam na zmianę czegoś w tej historii? Oczywiście. Taką możliwość dało spotkanie świąteczne w gronie zawodowym, zorganizowane przez firmę zatrudniającą Konrada. Ot, takie doroczne spotkanie, na którym jest także prezes i kadra zarządzająca z rodzinami, na którym nie można się nie pojawić.

Pomijając dziwną lokalizację spotkania, mamy prawdziwą rewolucję: umęczony pracą mąż od miesiąca ma nową asystentkę, o której istnieniu wie cała firma. Hm, taki tam drobiazg. Dlaczego pan mąż ukrywał taki drobiazg? Małgorzata zaczyna łączyć fakty i dochodzi do ciekawych wniosków. Ważnymi osobami dla rozwoju akcji będzie nowy sąsiad Adam, który pracuje jako ratownik medyczny, oraz dobra przyjaciółka Klaudyna.

Przyzwyczaiłam się prywatnie, że wszelkie niezamknięte sprawy, prędzej czy później, powrócą i będą wymagały, aby nagle nimi się zająć. Tak się stanie w życiu Małgorzaty, gdy trzeba się będzie zająć nie tylko sprawami bieżącymi, ale i przeszłością. Niejako przy okazji poznamy obrazki z dzieciństwa, któremu było niezwykle daleko od szczęśliwego okresu w życiu małego dziecka.

Ta książka łapie za serce, ale i za gardło. Im dłużej czytamy, tym bardziej rozumiemy motywy i się dziwimy, że dopiero teraz do niektórych decyzji nasza bohaterka dojrzała. Chociaż to nie jest dobre określenie. Publiczny policzek w postaci asystentki sprawił, że bliżej poznajemy owo modelowe małżeństwo, które było odbierane jako idealne, ale czy aby na pewno było takie super doskonałe? Do tego dochodzi niestabilność emocjonalna, którą Małgorzata zawdzięcza jeszcze dzieciństwu. Czy taka kobieta jest w stanie jeszcze komuś zaufać i się zakochać?

Ta historia jest dokładnie taka, jak życie: pełna nieoczekiwanych zwrotów, ale i niedopowiedzeń, które każda ze stron odbiera zupełnie w inny sposób. Daje jednak także nadzieję, że po wielu latach można uporządkować swoje życie oraz… że także po wielu latach można spotkać miłość.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Żaneta Pawlak, „Mowy nie ma!”, Wydawnictwo Zysk i s-ka, Poznań 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat