„Próba kwiatów” jest brutalna, momentami straszna, a momentami wręcz obrzydliwa, ale należy do tego gatunku opowieści, od których choć najchętniej odwrócilibyśmy wzrok, to jednak brniemy w nie dalej pchani niemal nienaturalną ciekawością.
Najbardziej odpowiednim terminem do określeniem gatunku fantastyki, do którego należy „Próba kwiatów” byłoby science–fantasy, gdzie magia miesza się z techniką, a w mieście, gdzie działają latarnie gazowe, bez przeszkód mogą grasować pradawni bogowie. Akcja książki toczy się w Nieprzemijającym Mieście – dziwacznej metropolii pogrążonej w chaosie. Miasto opuszczone przez imperatora i rządzone przez nieudolną radę, z jednej strony jest zagrożone przez wrogie wojska, z drugiej nękane przez ataki paranormalnych sił, które rozrywają przypadkowych ludzi na strzępy, a z trzeciej przez rosnące niezadowolenie jego mieszkańców.
Nieprzemijające miasto to dziwne miejsce, pełne podłych zakamarków, zawiłe, zawierające każdy odcień ludzkiej egzystencji, od mieszkańców pałaców, po ubogich żebraków. Obok ludzi mieszkają tu karły, ale nie urodzone karłami, a stworzone do bycia nimi. Ludzie wychowywani w skrzyniach, tak aby nie osiągnęli nigdy normalnych wymiarów, mają tu własną społeczność, ale i wśród nich nie brak niepokoju, zwłaszcza, że są podzielni na Zszytych i Rozciętych, którzy postanowili zerwać szwy, którymi tradycyjnie zaszywano ich usta.
Wśród tych wydarzeń splatają się losy trzech pozornie przypadkowych bohaterów Jasona Zarzadcy, agenta i przyjaciela Ignatiusa z Czerwnej Wieży, który zza kulis zarządza miastem, przedstawiciela miejskich karłów Bidżaza i Imago z Lockwood, prawnika i hazardzisty, który, postanawia zostać burmistrzem, żeby uniknąć kary za długi. Ten pozornie absurdalny pomysł szybko przeradza się w ideę, która pociąga za sobą poważane konsekwencje.
Żaden z naszych bohaterów nie jest niewinny, Jason najchętniej zadawałby ból wszystkim, którzy go obrazili, Bidżaz spełnia się seksualnie, patrząc na brutalną śmierć niewinnych młodzieńców, a Imago zaprzedałby matkę w kasynie. Czy uporają się z mrocznymi stronami swojej natury? Czy uda im się przełamać egoizm i zdołają uratować miasto? I najważniejsze - jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić?
Akcja tej powieści zagęszcza się z każdą stroną i doprawdy trudno przewidzieć, co znajdziemy na następnej. Co najpiękniejsze w tej powieści - żadnego z jej bohaterów tak naprawdę nie poznajemy do końca. Na domiar tego autor podsuwa wątki, których ostatecznie do końca nie wyjaśnia, czyniąc tym samym książkę jeszcze bardziej tajemniczą i pociągającą.
Ale Jay Lake zadbał jednak nie tylko o kreację głównych bohaterów i miasta, równie fascynujące są pozornie tylko poboczne wątki opowieści takie jak, Trybada - bardzo sprawna kobieca mafia, Czarnoocy Karnawałowcy, podziemny świat miasta i ulica Korkowa, a określenie kasyna mianem „świątyni hazardu” nabierze zupełnie innego znaczenia po lekturze tej książki.
Polecam wszystkim, którzy lubią zupełnie pokręcone, mroczne i niepokojące wizje.
Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)
Jay Lake, „Próba kwiatów”, Mag
Komentarze