Opowieść o młodzieńczej miłości w oprawie jak z horroru nie wzbudziła początkowo mojego entuzjazmu. Wyglądało na to, że zapowiada się kolejna książka, której głównym atutem będzie już sprawdzona fabuła. I choć rzeczywiście początkowo traktowałam „Nevermore” jako kolejną produkcję amerykańskiego przemysłu literackiego (a następnie zapewne także filmowego), to jednak wraz z kolejnymi stronami odkryłam, że opowieść Kelly Creagh jednak mnie wciągnęła.
„Nevermore” to historia czirliderki Isobel, szkolnej gwiazdeczki i Varena, mrocznego Gota, którego szkolna elita po prostu nie zauważa. Tych dwoje uczniów z zupełnie różnych światów, zostaje ku ogólnemu niezadowoleniu połączonych ze sobą za sprawą zwyczajnego przypadku – mają razem wykonać szkolny projekt. I tak niewinne z pozoru zadanie staje się początkiem przygody i młodzieńczej miłości. Isobel zostaje wplątana w sprawy, na które nie ma logicznego wytłumaczenia i bardzo szybko okazuje się, że zostanie z tym wszystkim zupełnie sama.
Kelly Creagh oszczędziła czytelnikowi kontaktu z wampirami, wilkołakami i zombie. Stworzyła za to interesujący świat na pograniczu rzeczywistości i snu z zamieszkującymi go Nokami. W świecie tym bardzo ważną rolę odgrywa wyobraźnia, co podczas lektury książki oceniłam zdecydowanie na plus. Nie waham się też stwierdzić, że przesłanie, jakie płynie z całej książki, a już szczególnie z tego wykreowanego świata może zrobić wrażenie. „Nevermore” czyta się szybko, akcja jest dynamiczna i ma parę dość nieoczekiwanych zwrotów. Momentami jednak drażniła mnie skrajna niedomyślność Isobel.
W „Nevermore” bardzo ważną rolę pełni twórczość i osoba amerykańskiego poety Edgara Allana Poe. Fabuła, przeplatana fragmentami jego wierszy, zdaje się nabierać zupełnie nowego znaczenia. Nie ryzykowałabym jednak stwierdzenia, że „Nevermore” to powieść głęboka. Pomimo kilku ciekawych rozwiązań, jest to w dalszym ciągu napisana pod czytelnika książka o nastolatkach i dla nastolatków. Z pewnością oni lepiej zrozumieją sytuację i problemy głównej bohaterki. Mnie jej sprzeczki z rodzicami z powodu dość wydumanych problemów po prostu irytowały.
Zakończenie „Nevermore” sugeruje, że ten debiut Kelly Creagh będzie miał ciąg dalszy. Taką mam nadzieję, bo zostawienie tej historii niedokończonej nie daje mi spokoju.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Kelly Creagh, „Nevermore Kruk”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2011
Komentarze