Mroczne rozkosze

Recenzja książki „Rozkosze nocy”.
„Otaczała go aura niebezpieczeństwa i śmierci. Poruszał się jak pełen elegancji i wdzięku drapieżnik, a te oczy… Robiły wrażenie, jakby dostrzegały coś więcej niż tylko otoczenie.

Te straszne, czarne jak agat oczy kryły w sobie nieopisany, eteryczny blask.”

Oczy należały do niesamowicie przystojnego blondyna. Co z tego, skoro oboje zostali przykuci do siebie kajdankami, leżąc na betonowej podłodze w zamknięciu…

Amanda chciałaby żyć jak zwykła kobieta. Oprócz nudnej pracy księgowej chciałaby mieć przy sobie wspaniałego mężczyznę. Nic trudniejszego. Urodziła się w zwariowanej rodzinie, gdzie wszyscy albo zajmują się czarami, albo ściganiem nieumarłych. Lub co gorsza tym i tym. Nic dziwnego, że Cliff, jej były narzeczony, nie zniósł tego paranormalnego bałaganu. Pomimo, że Amanda jest najnormalniejszą osobą w całym klanie i od czarów stara się trzymać z daleka. Jednak zostaje pomylona z Tabithą, siostrą bliźniaczką i zostaje wkręcona w tryby świata ciemności. Ale przynajmniej jest w nim z niesamowicie seksownym mężczyzną. Bohaterce zaczyna coraz mniej przeszkadzać, że jest on wampirem, a na dodatek Mrocznym Łowcą…

Sherrilyn Kenyon (pisząca także pod nazwiskiem Kinley MacGregor) stworzyła powieść odbiegającą od standardów tego, czego można się po książkach zawierających fikcyjne stwory spodziewać. Wampiry stały się bardzo popularne we współczesnej literaturze, można powiedzieć nawet o pewnym zauroczeniu nimi czytelników. Jak zwykle zostały obdarzone cudownym ciałem, niezwykłymi zdolnościami oraz wyostrzonymi zmysłami. I pomimo iż nie działa na nich ani czosnek, ani krzyż, boją się drewnianych kołków. Lecz oprócz tych istot, do wspólnego tygla wrzucone zostały postaci z… mitologii greckiej! Dość zaskakujące połączenie. Fabuła jest wartka i sprawia, że książkę czyta się bardzo lekko. Jednak ma się wrażenie, że jest to romans ubrany w kostium fantastyczny (fantastyczny od fantastyki, niestety nie od poziomu, jaki reprezentuje). Bohaterka wciąż rozmyśla o nabrzmiałych ustach, bohater – sutkach. I być może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie powtarzające się sceny, które sprawiają, że akcja kręci się tylko wokół coraz bardziej pikantnych szczegółów. Czasem odnosi się wrażenie, że autorka naczytała się harlequinów i teraz sama karmi nimi swoich czytelników.

Wydawałoby się, że informacja na obwolucie książki, iż mamy w ręku „pierwszy tom najsłynniejszej serii o wampirach” jest nad wyrost (choćby ze względu na Anne Rice i Stephenie Meyer). Co więcej, w Polsce wydano dopiero pierwszy jej tom. Dziwi fakt, że stało się to tak późno. Sherrilyn Kenyon bowiem jest autorką ponad pięćdziesięciu książek, które tworzą wiele serii. Najnowsze, i jedyne jak dotąd,  polskie wydanie jest częścią serii „Dark-Hunter” („Mroczny Łowca”), która zawiera aż 28 pozycji! Pisarka wydała swoje książki w ponad dziesięciu milionach kopii w dwudziestu sześciu krajach.  Pojawiała się w czołówce tytułów list New York Timesa, Publishers Weekly, oraz USA Today.

Amatorom tego rodzaju romantycznych ekscesów i erotycznych uniesień zapewnie przypadnie do gustu, bo pozycję czyta się naprawdę przyjemnie. Ale tym, którzy wymagają od książki czegoś więcej niż przyjemnej gawędy i erotycznych szczegółów, a co więcej rozsmakowują się w literaturze fiction, nie polecam.

Iwona Kusiak
(iwona.kusiak@dlalejdis.pl)

Sherrilyn Kenyon, „Rozkosze nocy”, MAG, Warszawa 2010.


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat