Jednak w książkach Virginii C. Andrews, czarownic i czarnoksiężników jest na pęczki, dobrych wróżek jak na lekarstwo, a piękny książę jakoś nie zawsze kwapi się do spełnienia swojej roli.
Heaven Leight Casteel, główną bohaterkę książki „Mroczny anioł”, spotykamy dokładnie w tym momencie, w którym rozstaliśmy się z nią w poprzedniej części „Rodzina Casteel”. Heaven, wówczas 17-letnia, ucieka od swojego ojca i przybranej rodziny, aby poznać swoją babcię. Złakniona rodzinnego ciepła i miłości dziewczyna postanawia za wszelką cenę zaskarbić sobie uczucie babci i wreszcie znaleźć swoje miejsce na ziemi. Virginia C. Andrews, jak zwykle w swoich książkach, postanowiła jednak rzucić wiele kłód pod nogi swojej bohaterki.
Virginia C. Andrews wiele razy czyniła głównymi bohaterkami, i jednocześnie narratorkami swoich książek, młode dziewczyny. Zarówno w najpopularniejszych „Kwiatach na poddaszu”, jak i w „Ruby” czy „Na imię mi Rain” jej bohaterki prześladuje pech, wplatają się w patologiczne relacje, napotykają na swojej drodze typy spod najciemniejszych gwiazd. Tak więc po „Mrocznym aniele” nie spodziewałam się niczego innego, ale też z utęsknieniem na to czekałam. Wkrótce też wszystko to otrzymałam.
Niestety, „Mroczny anioł” nie porywa aż tak, jak inne książki Andrews, ale także z pewnością warto po niego sięgnąć. Być może nie do końca przekonuje postać głównej bohaterki. W książkach Andrews główne bohaterki wzbudzają współczucie i sympatię. Może czasem denerwują swoją naiwnością, ale koniec końców i tak czytelnik trzyma za nie kciuki. W przypadku Heaven Leight Casteel niestety, ten przypływ ciepłych uczuć u mnie nie nastąpił. Nie potrafiłam zrozumieć zachowania i decyzji bohaterki, czułam, że nie może sobie znaleźć miejsca i ja szarpałam się razem z nią. Po dziewczynie tak silnie doświadczonej przez los spodziewałabym się też nieco więcej zdrowego rozsądku i umiejętności czerpania nauki z własnych błędów. Jednak Virginia C. Andrews miała na nią inny pomysł.
Zanim sięgniecie po „Mrocznego anioła” z pewnością powinniście zapoznać się z pierwszą częścią opisującą losy Heaven, „Rodzina Casteel”. Dzięki temu w „Mrocznym aniele” znajdziecie nie tylko opowieść o przeciwnościach losu, z którymi boryka się główna bohaterka, ale także rozwikłacie kilka rodzinnych tajemnic.
Trzeba przyznać, że autorka po raz kolejny, budując książkę na tak bardzo charakterystycznym dla siebie schemacie, urzekła czytelnika. Nawet jeśli „Mroczny anioł” nie będzie mógł konkurować z „Kwiatami na poddaszu” to jednak opowieść o młodej, złaknionej rodzinnego ciepła dziewczynce, na pewno spodoba się wielu osobom.
Nie zdradzę, czy książka kończy się happy endem. Zresztą w książkach V. C. Andrews szczęśliwe zakończenia niewiele mają w sobie z bajki…
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Virginia C. Andrews, „Mroczny anioł”, Warszawa, Prószyński i S-ka, Warszawa, 2014
Komentarze