Marzyłam o silnych charakterach, perfidnych rozgrywkach i mistrzowskich podstępach. I się nieco przeliczyłam. Jakoś mało tutaj zemsty w zemście. Zaznaczam jednak, że moje osobiste małe rozczarowanie nie świadczy o tym, że książka jest zła. Nie jest. Dostajemy dwanaście opowiadań, które wyszły spod piór dwunastu różnych osobowości. Nie czyniłabym tutaj jednak wyraźnych parytetowych rozgraniczeń na lepsze bądź gorsze opowiadania jednej z płci. Niewątpliwie jako całość są różnorodne. Jedne zapadają w pamięć, jak choćby fenomenalne moim zdaniem otwierające antologię pt. „Naga”. Szymon Bogacz dał popis warsztatu i kreatywności. Podobnie rzecz ma się w przypadku „Przyjaciół” Michała Pawła Urbaniaka oraz „Mgły” Matyldy Puchacz. Inne opowiadania zaś w mniejszym lub większym stopniu ulatują z pamięci tuż po odłożeniu książki na półkę. I niestety, w zbiorach tego typu nie da się tego uniknąć. Nie wszystko może być hurtem na wysokim poziomie. A i czytelnicze gusta przecież są różne.
Z dwunastu opowiadań wyłania się nam rozmaite postrzeganie odwiecznego konfliktu płci, w którym to ta słabsza płeć potrafi uprzykrzyć sprytnie życie, gdy zajdzie taka konieczność. Kreatywność kobiet w połączeniu z ryzykiem, które podejmują może momentami zapierać dech. Kobiety są tutaj ukazane jako pełne wewnętrznej siły, ale często jest to siła, która eksploduje dopiero w obliczu niekorzystnych dla nich okoliczności.
Po lekturze antologii „Zemsta jest kobietą”, mam mieszane uczucia, czy aby na pewno przyklasnąć temu, iż mściwy charakter to domena płci pięknej. I o ile to budzi moje wątpliwości, o tyle ani ich grama nie ma już w myśleniu, że ryzyko, bez wątpienia, jest kobietą. Oj tak.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Antologia opowiadań „Zemsta jest kobietą”, Wydawnictwo Janka 2011
Komentarze