„Musiałam umrzeć” - recenzja

Recenzja książki „Musiałam umrzeć”.
Religijne fanatyczki, kobiety na skraju choroby psychicznej, czy zwykłe samobójczynie. Skąd się biorą i kim są muzułmańskie ekstremistki?

Marina Achmedowa to specjalna korespondentka społeczno-politycznego tygodnika "Reporter Rosyjski". Pracuje głównie na Kaukazie i Ukrainie, tworząc reportaże społeczne. Marina jest finalistką Rosyjskiego Bookera 2012, w 2011 roku była nominowana do Nos Literary Prize. Przedstawiona w "Musiałam umrzeć" historia powstała, jako zlepek wielu prawdziwych wydarzeń, których była naocznym świadkiem.

Bohaterką książki wydanej w Polsce w maju tego roku jest Chadidża - dziewczyna urodzona w małej wiosce na północnym Kaukazie, gdzie świat zdaje się być zatrzymany w miejscu. Domy są jeszcze w większości gliniane, panuje bieda, a tradycja i przestrzeganie dawnych obyczajów i norm są dla mieszkańców wszystkim.

Chadidża dorasta w świecie rządzonym przez mężczyzn, w którym życiową rolą kobiety jest dać się wydać za mąż (oczywiście w małżeństwie aranżowanym), być dobrą, potulną żoną i matką. W tym świecie młoda dziewczyna nie ma praktycznie nic do powiedzenia, bo o wszystkim decyduje jej babka. Po śmierci matki, ciocia zabiera Chadidżę do miasta, gdzie wbrew woli dziadków dziewczyna ma się uczyć. Szybko okazuje się, że chodź Chadidża marzyła o ucieczce z rodzinnej wsi, w mieście życie wcale nie jest łatwiejsze.

Prócz wszechogarniającej korupcji (szczególnie widocznej na uczelni) toczą się w nim walki między rosyjskimi siłami specjalnymi a muzułmańskimi bojówkami. Chadidża na każdym kroku spotyka się z objawami tych walk. Coraz więcej jest kobiet w burkach, spotkane na klatce w bloku, czy w autobusie wywołują wśród Chadidży, czy jej znajomych nerwowe sytuacje. Co jakiś czas ktoś ginie w jednym z wielu samobójczych ataków. Nawet bliska koleżanka dziewczyny związuje się z bojownikiem, a gdy ten zostaje zabity, staje się jedną z ekstremistek.

Na uczelni Chadidża spotyka Machacza, syna generała, jednego z najbogatszych osób w swojej rodzinnej wsi. Uczucie, które od dawna się w niej tli wyrasta ze zdwojoną siłą. Ze względu na pochodzenie chłopaka ich oficjalny związek nie jest możliwy. Machacz decyduje się, więc uciec z Chadidżą, potajemnie biorą ślub, przez co rodzina wyrzeka się dziewczyny. Co dalej się wydarzyło i co spowodowało, że dziewczyna niemal z dnia na dzień zostaje muzłumańską ekstremistką? Polecam już doczytać samemu.

Świat, w którym przyszło żyć Chadidży jest zupełnie inny od znanego nam europejskiego, stąd książka Achmedowej jest taka ciekawa i godna polecenia. W bardzo szczery sposób opisuje ona tak różne wychowanie od nam znanego, tak ciężkie do zrozumienia przyporządkowanie rodzinie, mężczyznom, ogólnie przyjętym normom. Czasami aż trudno było mi uwierzyć, że gdzieś na świecie dzieją się takie rzeczy. Ty bardziej w kontekście "prania mózgu”, jakie kobietom robili bojówkarze.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Marina Achmedowa, Musiałam umrzeć, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat