Nie jest albumem fotograficznym. Nie jest nawet książką, jak mówi sam autor. Co kryje w sobie Lizbona?
Cytaty osobowości tj. Ryszard Kapuściński, Fernando Pessoa i Czesław Miłosz zamieszczone tytułem wstępu wprowadzają czytelnika w odpowiedni klimat i są przedsmakiem opowieści autora z magicznej Lizbony. Marcin Kydryński podjął się próby złożenia swoich wspomnień, uczuć do miasta i przeżyć z nim związanych, w które wplata się muzyka. Choć powstało już mnóstwo przewodników i wszelakich pozycji dotyczących Białego Miasta, tomik „Lizbona, muzyka moich ulic” jest, najprościej mówiąc, inny. Nic nie jest powtórzeniem, tekst nie „oprowadza” po zabytkach, które zostały już na pewno przez kogoś opisane, zdjęcia ich nie obrazują niczym pocztówki. Książka ta jest hołdem dla bardzo ważnego miejsca dla autora, do którego wciąż wraca z najróżniejszych zakątków świata. Marcin Kydryński przemierza ulice Lizbony i pokazuje nam jej oblicze z najbardziej osobistej, jedynej w swoim rodzaju strony.
Krótkie opowieści zawierają w sobie humor, bezpośredni kontakt z czytelnikiem i przede wszystkim obrazują skrawek tego wyjątkowego miasta. Każda opowieść zobrazowana jest zdjęciami, bliżej lub mniej związanymi z opisywanymi miejscami. Te zdjęcia są wyjątkowe, zawierają w sobie ruch, spontaniczność, emocje, sytuacje, życie. Są wycięte wprost z fragmentu dnia w Lizbonie przeżywanego przez autora. Ich piękno jest też efektem zdolności fotografa.
Książka „Lizbona, muzyka moich ulic” to osobista spowiedź autora z emocji do tego miasta i autentycznych sytuacji i zdarzeń, które przeżył, zaobserwował. Muzyka, zdjęcia i tekst o danym zdarzeniu zawarte w jednej książce są wspaniałą kombinacją dla kogoś, kto jest ciekawy świata pod każdym kątem.
Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)
Marcin Kydryński, „Lizbona, muzyka moich ulic”, G+J , Warszawa 2013
Komentarze