MuzykoMann

Recenzja książki „RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą”.
„Historyczna już dziś wizyta The Rolling Stones w Warszawie miała miejsce 13 kwietnia 1967 roku. Skala tego wydarzenia w realiach gomułkowskiej Polski jest teraz trudna do pojęcia. To trochę tak, jakby dzisiaj na placu Defilad wylądował statek kosmiczny z innej galaktyki i wysłannicy obcej cywilizacji powiedzieli, że właśnie wybrali Warszawę na stolicę wszechświata.”



Wojciech Mann wydawałoby się zrobił coś równie wyjątkowego, jeszcze się okaże czy na tak wielką skalę jak koncerty przez niego opisywane. Napisał książkę o swoim życiu, którą nie wypada nazywać autobiografią – „RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą.” Możliwe?

Nie dowiesz się nic o jego żonie, synu, ulubionej piżamie i kolorze. Chyba, że będzie chodziło o Radio Kolor. Bowiem jest to książka o tym, co się kojarzy z nazwiskiem autora, czyli muzyką pojętą w szerokim tego słowa znaczeniu. Mann ze znanym sobie dowcipem, dystansem do siebie i tamtych czasów zaczyna historię o „pasożytniczym życiu muzyką”. Pasożytniczym, bowiem sam jej nie tworzył. Ale czy na pewno? Nie był i nie jest przecież jej biernym obserwatorem.

Pierwsze kontakty z muzyką mały Wojtek zarejestrował już w latach pięćdziesiątych, dzięki odbiornikowi radiowemu AGA. Nie uwierzył w opowieści sąsiadki, że w tym pudełku siedzą małe ludziki. Uwierzył za to w magię, którą jeszcze nie do końca potrafił pojąć, ale od początku poczuł. Machina ruszyła. Na śpiewie, grze na saksofonie i na gitarze nie wychodził zbyt dobrze, co najwyżej z klarnetem i to tylko na zdjęciach. Za to potrafił przywrócić do życia zniszczone winyle i świetnie orientował się w muzyce radia Luxembourg oraz nowopowstałej Trójki. Prawdziwy przełom w muzycznym szaleństwie, to czas spędzony wokół klubu muzycznego, który w liceum założyli wspólnie z Andrzejem Olechowskim (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa). Współpraca z Polską Agencją Artystyczną „Pagart”, która była wówczas monopolistą na polskim rynku, zaowocowała wieloma przygodami. Będąc przeciwieństwem dziewczyńskich groupies zwabiali gwiazdorów na prywatki. Operację „let’s have a party” organizowali parokrotnie z zespołami takiego formatu jak The Animals, The Artwoods (z klawiszowcem – Jonem Lordem, który wkrótce stworzył Deep Purple) czy też Gerry and the Pacemakers.

Wojciech Mann, oprócz paru przygód w telewizji, jest przede wszystkim ikoną radiowej Trójki, a jego głosu nie sposób nie rozpoznać. Napisał książkę, która jest odtrutką na szarość i nijakość czasów, w których przyszło mu spędzać młodość. Dzięki muzyce, która jak mówił w jednym z wywiadów „jest dobrym sposobem na oszukanie czasu”, uciekał przed idiotyzmem PRL-u. Ze znanym już dowcipem opowiada o swoim incydencie poetyckim, cenzurze oraz podsłuchiwaniu artystów przez żelazną kurtynę. Jego anegdotki śmieszą do łez (choćby ta o śpiewaniu na scenie ze Stevie’m Wonderem I Just Called To Say I Love You), tak jak fenomenalnie dobrane zdjęcia, w większości z prywatnego archiwum autora. Umieszcza także swoje subiektywne listy ułożone według dość oryginalnych kryteriów (na przykład najbardziej dołujące kawałki, top okropności oraz moje ulubione – najbardziej zdumiewające teksty piosenek). Oprócz tego formułuje zespół swoich marzeń, sytuując się w roli… A właśnie, żeby wiedzieć, książkę trzeba przeczytać!

Na benefisie poświęconym autorowi, na którym wreszcie otrzymał tytułowy saksofon, Piotr Bukartyk zadedykował mu trafny utwór swojego autorstwa: „Proszę pana, proszę Pana, czy Pan zna Wojciecha Manna? Wszyscy przy nim kurdupelki, jestem pewien, Mann jest wielki”. Przeczytanie tej książki utwierdziło mnie w tym.

Iwona Kusiak
(iwona.kusiak@dlalejdis.pl)

Wojciech Mann, „RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą”, Znak, Kraków 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat