"Myszoodporna kuchnia" - recenzja

Recenzja książki "Myszoodporna kuchnia".
Czy każde dziecko jest darem i błogosławieństwem i czy każde zmienia nasze życie nie do poznania?

Już sam tytuł "Myszoodporna kuchnia" jest frapujący i elektryzujący. Wszystko zaczyna się od porodu, który daleki jest od wyobrażeń i opowieści. A potem? Potem okazuje się, że to wymarzone dziecko nie jest do końca idealne, nie spełnia oczekiwań, a może nawet pokrzyżować plany. Anna i Tobias stają przed bardzo trudną decyzją: wyrzec się własnego dziecka, poświęcić mu się całkowicie, a może nie zmieniać nic i nadal próbować żyć całkiem normalnie pomimo wszystko? Malutka Freja cierpiąca na polimicrogynię (drobnozakrętowość) ma nikłe szanse na rozwój fizyczny i psychiczny, ale jej rodzice postanawiają przeprowadzić w swoim życiu całkowitą rewolucję i decydują się na przeprowadzkę do posiadłości Les Rajons we Francji. Tutaj również czeka ich wielkie wyzwanie, gdyż miejsce mimo, że urokliwe, bardziej przypomina ruinę niż pełen ciepła dom. Tak rozpoczyna się walka o siebie, dziecko i własne miejsce na ziemi. Bohaterowie walczą ze swoimi uczuciami i próbują znaleźć odrobinę przestrzeni tylko dla siebie. Tworzenie muzyki, spacery, robienie przetworów, a nawet remonty i walka z myszami, które okazują się być szczurami, dają im poczucie posiadania własnego życia. Czasami są antypatyczni i zbyt porywczy, bardzo emocjonalni. Łatwo ich oceniać i osądzać, ale czy w podobnej sytuacji nie mielibyśmy poczucia krzywdy i tego, że właśnie los z nas zakpił? Saira Shah bardzo zgrabnie przeprowadza nas przez całą historię, ukazując nam dokładnie rok z życia Anny, Tobiasa i Frei, które ze swoimi zwrotami akcji przypomina zmienność pogody w Langwedocji. Teatralne kłótnie, ironiczne przytyki, czy przezabawne sytuacje zbliżają nas do tej "zwariowanej" rodzinki i czasami potrafimy nawet zaśmiać się albo zapłakać w duchu razem z nimi.

"Myszoodporna kuchnia" to słodko-gorzki obraz życia, gdzie radość i nadzieja mieszają się z tragedią i bezradnością, ale okazuje się, że miłość zwycięża wszystko. Anna, Tobias i Freja tworzą wspaniałą rodzinę, nie są idealni, ich wady są mocno przerysowane, ale przez to są bardziej ludzcy, mają swoje słabości, tak samo zresztą jak otaczające ich osoby. Autorka nie moralizuje, ani nie poucza, nie wystawia ocen i dlatego czas płynie niezwykle przyjemnie podczas lektury debiutu Sairy Shah. Mogę jednak z całą pewnością powiedzieć, że z każdą kolejną stroną powieści coraz mocniej i bardziej zaczęłam lubić mieszkańców niewielkiego miasteczka w Langwedocji, którzy stali się dla głównych bohaterów powiernikami i przyjaciółmi. Saira Shah w "Myszoodpornej kuchni" stworzyła historię o tym jak rodzi się miłość i przywiązanie i ja dałam się uwieść tej opowieści w stu procentach.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Saira Shah, Myszoodporna kuchnia, Warszawa, Drzewo Babel, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat