Paulina Młynarska – znana dziennikarka, producentka radiowa i telewizyjna, pochodząca z rodziny „tych” Młynarskich postanowiła podzielić się z czytelnikami doświadczeniami z własnego życia. Tak powstał „Na błędach! Poradnik-odradnik”. Kobieta pokazuje, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – zgodnie z tym, co głosi stare powiedzenie. Autorka zachęca, że książka ta ma pomóc tym, którzy stoją na rozstaju dróg. Ma ona zastąpić przyjacielskie porady, ale i dać pstryczka w nos. Przede wszystkim ma pomóc uczyć się na błędach, na dodatek cudzych. Trzeba przyznać, że brzmi zachęcająco. Książka została podzielona na dwie części: z jednej strony znajduje się tytułowy poradnik, zaś po odwróceniu do góry nogami przechodzimy do odradnika. Paulina Młynarska opisuje swoje największe sukcesy, ale i porażki. To książka o miłości i rozstaniach, o słońcu i deszczu, o samotności i związkach, czyli o totalnych przeciwieństwach. Można rzec, że właśnie takie było do tej pory życie tej kobiety: pełne skrajnych emocji i uczuć.
Autorka zachęca czytelników nie tylko nietypowym sposobem wydania książki, ale również stylem pisania. Trzeba przyznać, że jej język jest lekki i płynny, a czytelnik nie męczy się sięgając po tę książkę. Ponadto świetnymi przerywnikami są zamieszczone zdjęcia ukazujące Paulinę Młynarską na poszczególnych etapach życia w bardzo różnych miejscach. To swego rodzaju dopełnienie treści. Niestety na tym, moim zdaniem zdecydowane plusy tej publikacji się kończą.
Paulina Młynarska w kilkunastu historiach opowiedziała o życiowych burzach i przejaśnieniach. Wspomniała o pierwszych krokach w show biznesie, emigracji, ale i wczesnym macierzyństwie czy kilku rozwodach. Bez wątpienia z książki tej wyłania się wizerunek kobiety silnej, stanowczej i wiedzącej czego chce w życiu, ale jednocześnie uważam, że poradnik ten jest zbyt tendencyjny. Autorka za bardzo narzuca czytelnikom swój sposób myślenia i postrzegania świata. Mam na myśli chociażby usilne narzucanie feminizmu. Oczywiście zgadzam się, że należy namawiać coraz większy krąg płci pięknej do przyjmowania postawy aktywnej i walki o swoje prawa, jednak nie można do tego nikogo zmuszać. Odniosłam wrażenie, że może stać się wręcz przeciwnie. Paulina Młynarska ukazała swój feminizm jako treść życia i nieustanną walkę. Odniosłam wrażenie, że kobiety o mniej silnych charakterach mogą wręcz zniechęcić się do jakiegokolwiek działania. Skoro nie jestem tak stanowcza, nie mam siły przebicia to po co będę się angażowała? Tak niestety myśli spora część kobiet i niekoniecznie pomoże im ukazywanie wzoru kobiety zupełnie przeciwnej.
Kobieta, która frustruje się nieudanym życiem prywatnym i chce zniechęcić pozostałe kobiety do porzucenia wizji założenia idealnej rodziny. Niestety taki obraz Pauliny Młynarskiej ukształtował się w mojej głowie pod wpływem tej publikacji. Szczerze mówiąc spodziewałam się po tej książce czegoś zupełnie innego, ale niestety dosyć mocno rozczarowała mnie. Oczywiście doceniam otwarcie autorki przed opinią publiczną i ukazania najbardziej intymnych elementów swojego życiorysu, ale to nie wszystko.
Szukacie poradnika, który pomoże wam rozwiązać największe trudności życia? Niestety musicie poszukać dalej. „Na błędach! Poradnik-odradnik” mogę polecić jedynie jako ciekawostkę do poczytania sobie tak, jak czyta się portale plotkarskie. Bez zbędnego angażowania emocjonalnego i bez płynących morałów. Po odłożeniu na półkę jestem przekonana, że książka szybko odejdzie w niepamięć.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Paulina Młynarska, Na błędach! Poradnik-odradnik, Prószyński i S-ka 2015
Komentarze