„Na drodze prawdy” – recenzja

Recenzja książki „Na drodze prawdy”.
Jak żyć w zgodzie z własnym sumieniem… Jaką drogę wybrać, by być szczęśliwym człowiekiem…

Książka Pani Agnieszki Borys, na pierwszy rzut oka niepozorna. Skromne i małe wydanie. Jednak to pozory. To o czym przeczytamy długo zostanie w naszej pamięci.

Historia jest o młodym księdzu. Ma na imię Marek i w najmniej oczekiwanym momencie swojego życia dowiaduje się, że zostaje proboszczem. Mała parafia, która wydaje się być troszkę dziwna pod względem podejścia ludzi. Ksiądz Marek bardzo chciałby zmienić nastawienie parafian do wiary. Chce, by zobaczyli coś więcej niż tylko kościół jako budynek. Bardzo przejmuje się młodzieżą, która dla niego jest bardzo ważna z racji, iż w młodych pokładana jest zawsze nadzieja na lepsze jutro. Buduje świetlicę z tej okazji. Miejsce dla ludzi młodych, w którym będą mogli się spotykać, rozmawiać o Bogu, problemach, czy spędzić miło czas. Znosi wszelkie opłaty za śluby, pogrzeby, czy chrzty.

Wszystko to zostaje bardzo pozytywnie odbierane przez mieszkańców parafii. Zaczyna mówić głośno także o pedofilii w kościele. O księżach, którzy dopuszczają się takich czynów i nie robi z tego tematu tabu. Z tego powodu wywołuje się burza wokół całej parafii. Kuria daje księdzu jasno do zrozumienia, że ma zaprzestać takiej propagandzie i zacząć zajmować się parafią, a nie głoszeniem takich kazań. Skąd taki odzew? Dlaczego ten temat był tak drażliwy? Stoi za tym pewna tajemnica. Tajemnica, która doprowadzi do nieszczęścia i na zawsze zmieni życie księdza. Nikt nie widział jego dobrych intencji i tego, że chciał raz na zawsze zmienić wizję kościoła chociaż w tej parafii. Kochał ludzi. Mówił otwarcie o ubóstwie, alkoholizmie i innych problemach z jakimi spotykamy się każdego dnia. Dla niego nie były ważne pieniądze. Sam chciał żyć w ubóstwie, by pokazać, że są rzeczy ważniejsze. „Marek siedział na łóżku w swoim pokoju. Patrzył na małą walizkę stojąca tuż przed nim. Przypomniał sobie chwile zaczynał posługę w tym miejscu. Wtedy myślał, ile dobrego może uczynić. Pamiętał doskonale czas, który aktywnie spędzał z chłopcami, pierwsze sukcesy i pierwsze chwile zwątpienia . Wtedy wydawało mu się, że może tyle zmienić! Teraz czuł się jak kompletny idiota. Naiwnie dał się oplątać w sieć, którą kiedyś ktoś nazywał kościołem. Nie mógł i nie chciał zrozumieć mechanizmu całej tej chorej struktury. Zwątpił we wszystko, w co wierzył.”

Ksiądz, w którym było tyle wiary i tyle prawdziwej chęci niesienia dobra dla innych, nagle zmienił tak radykalnie zdanie na temat kościoła. Co musiało się wydarzyć? Dowiecie się sami kiedy usiądziecie z książką i oddacie się w pełni tej historii.

Ja osobiście polecam. Lubię książki, w których mogę zobaczyć prawdę. Autentyczne wydarzenia, które mają miejsca gdzieś daleko, a czasem nawet bardzo blisko nas. Pani Agnieszce należą się gratulacje za tak wspaniałą książkę. Będzie moją ulubioną pozycją w mojej skromnej biblioteczce.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Agnieszka Borys, „Na drodze prawdy”, Gdynia, NOVAE RES, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat