Fabuła
Kolejny raz, pojawiamy się na progu Kronik Dziwnego Królestwa. Po dwóch pierwszych tomach, poczujesz się tutaj jak w domu. Akcja toczy się dalej, a ty zastanowisz się: dlaczego znowu wkręcasz się nową serię. Pewnie dlatego, że jest dobra. W trzeciej odsłonie Szellar szuka narzeczonej. Trzy miesiące to trochę mało, jednak co to trudnego dla władcy? Wybór jest skomplikowany, a kandydatek dużo. Kto by nie chciał mieć tak wpływowego męża? Wszystkie panny, aż piszczą z zachwytu. Proroctwa są nieprzychylne, a sam władca mało skory do ożenku. Czy Szellar stanie na wysokości zadania? Czy wykorzysta wpływy i sprzeciwi się przeznaczeniu?
Moim zdaniem
Kolejny tom i radość, ponieważ wracam do świata Kronik Dziwnego Królestwa. Na progu wita Mafej. Przynosi przykre wieści o tragicznej śmierci bliskich osób. Na szczęście, jeszcze w snach, ale jeśli są prorocze, to zdarzyć się to może lada moment. Elwira przysparza coraz więcej bolączek, swoim romansem, a Diego odkrywa karty swojego wcześniejszego losu. Władca musi spełnić złożoną obietnice. Poszukuje oblubienicy, a wyzwanie nie jest wcale proste. Czas się kończy, lato coraz bliżej, a kuzyn Elmar patrzy na każdy jego ruch. Wybór kandydatek oraz jego wybredność też nie ułatwia sprawy. Jak można w takich warunkach znaleźć kogoś dla siebie? Na domiar złego, wysoko postawione głowy patrzą mu cały czas na ręce. Musi umocnić swoją pozycję na tronie Ortanu. Nie jest to jednak łatwe. Niedawny atak na niego wywołał wiele wątpliwości. Pokonanie smoka jest jego atutem, ale potrzebuje więcej dowodów. Musi działać, a nie liczyć, że wszystko ucichnie. Udziały w oficjalnych sprawach Ortanu są nużące, lecz konieczne. Przeznaczenie jest nieprzychylne, lecz król nie ma zamiaru mu się poddawać.
Czas na piękną okładkę. Cała seria ma obwoluty przyciągające spojrzenie. Taka baśniowa rycina, która odnosi się do sceny w książce. Bardzo lubię ten zabieg w książkach Oksany Pankiejewej. Patrząc na okładkę, można już trochę domyśleć się co będzie w środku. Oczywiście nie wszystkiego. Seria ma to do siebie, że zaskakuje na każdym kroku. Mnogość podjętych wątków jest czasem tak zawrotna, że aż się gubię. Cieszę się, że książka trafiła do mnie teraz, ponieważ jestem świeżo po tomie drugim. Uważam, że jakość jest utrzymana i z przyjemnością wróciłam do świata Pani Oksany. Najlepiej jest czytać serie ciągiem. Już parę razy złapałam się, że po rocznej przerwie nie pamiętam szczegółów z wcześniej. Nie mówiąc już o dłuższej przerwie. Podoba mi się, że mimo nieczytania wcześniejszych tomów można się domyślić, co było w przeszłości. Oczywiście nie całości, ale nie mam uczucia wrzucenia na głęboką wodę. Przytoczenia są jasne i klarowne.
Autorka nie zmieniła swojego stylu pisania. Mam tutaj duży dylemat. Jeśli „Na przekór przeznaczeniu” to twoja pierwsza książka Oksany Pankiejewej, to możesz się zgubić. Język nie jest prosty i klarowny. Ma sporo odniesień, ale da się to ogarnąć. Przy pierwszym tomie miałam lekki problem, ale po jakiś 50 stronach wszystko się unormowało. Nie jest to styl lekki oraz bardzo specyficzny. Dzięki temu, że to moja trzecia książka, powieść czytało się szybko oraz bez zbędnego trudu. Mimo skomplikowania, nie można zaprzeczyć, że autorka ma wielki talent pisarki, który w fantastyce odnajduje się idealnie.
Bohaterowie oraz ich losy to wielki galimatias. Narracja prowadzona jest trzecioosobowo, a mnogość postaci serii powoduje, że nie wiadomo, które są pierwszo, a które drugoplanowe. Czy można się pogubić? Czasem tak. Jak z językiem, jest to ogarnięcia. Zagadki rosną jak grzyby po deszczu, a podpowiedzi pozwalają poczuć się jak Sherlock Holmes. W miarę rozwoju fabuły odkryć możesz, czy założenia z wcześniejszych tomów są słuszne. Kolejne przeczytane zdanie rozwiewa mgłę wątpliwości. Często pojawiają się także nowe pytania. Trzecia odsłona skupia się głównie na postaciach króla Szellara i Mafeja. Zastanawiam się, jak opisać półelfa, ponieważ jest sporo nawiązań do wcześniejszych tomów i życia. Jak wiemy – no spoiler alert. Ok, jest dziecinny do granic możliwości. Dawno nie spotkałam tak rozpieszczonej postaci w książce. Jak pisałam wcześniej, poznajemy jego historię i losy. Ojciec półelfa wykazuje cechy jak syn, więc chyba niedaleko upadło jabłko od jabłoni. Powiedzieć można jedno, Mafej zaskoczy nas jeszcze nie raz, a jego życie to ciekawe poletko niezwykłych spraw. Szellar cały czas sprawuje niepodzielną władzę i szuka wybranki. Spora część jest poświęcona na rozterki drugiego tematu. Wychodzi jego nieporadność oraz słabsze cechy charakteru. Parę razy zaśmiałam się przy próbie podrywu. Taki trochę nieogarnięty ciapciak.
Autorka, jak zawsze, na początku trochę przynudza. Akcja rozwija się w miarę czytania. Zabieg jest zamierzony i wywołuje potrzebę coraz szybszego czytania. Co się zaraz stanie? Dlaczego jeszcze nie ma wyjaśnienia? Koniec powala na kolana i wyzwala potrzebę następnego tomu. Niestety, uroki serii, trzeba będzie poczekać.
Przejdę może do minusów, a szczególnie jednego, który aż dźga w oko. Nierealizm niektórych scen. O matko! Wiem, że to jest fantastyka i rządzi się swoimi prawami, ale bez przesady. Kontakty uczuciowe są wszędzie takie same. W przypadku Kronik Dziwnego Królestwa miłosne wątki trącają sztucznością na najwyższym poziomie. Niejednokrotnie musiałam odłożyć książkę, żeby na chwilę ochłonąć. Nawet największe przyciągane, jest tak napisane, że nie chce się, aby para była razem. Autorka już ma taki styl. Nic się nie zmienia w powyższej materii.
Cała seria jest bardzo specyficzna i są dwa wyjścia: albo się ją pokocha, albo znienawidzi. Ja kocham, mimo mankamentów. Wiele scen wywołuje szybsze bicie serca i trzymanie kciuków za bohaterów. Fani fantastyki powinni być oczarowani. Kroniki mają jakiś wewnętrzny magnetyzm, który wsysa stopniowo do środka. Uważam, że tom trzeci jest najlepszy z dotychczasowych, co jest dziwne w przypadku serii. Niemniej akcja się rozwija i dzieje się coraz więcej. Zakończenie pozostawia niedosyt i niecierpliwie tupanie nogą. Fani serii na pewno się nie zawiodą, a nowy narybek pokocha wykreowany świat. Nie jest to literatura bardzo wysokich lotów, lecz ciekawy odstresowywacz na długie wieczory.
Moja ocena: 5/6
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Oksana Pankiejewa, „Na przekór przeznaczeniu. Kroniki Dziwnego Królestwa, tom III”, Słupsk, Wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2016
Komentarze