„Na tej samej ziemi” – recenzja

Recenzja książki „Na tej samej ziemi”.
Ciepła, zabawna opowieść, wypełniona świątecznym nastrojem. Czy można chcieć czegoś więcej od powieści na listopadowy wieczór?

„Na tej samej ziemi” jest drugą częścią serii, co jednak nie przeszkadza w lekturze tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z perypetiami Liliany Gordzkiej, jej córki Neli oraz przyjaciółki Kingi Śliwkiewicz. Ja należę do tego grona i mimo tego bawiłam się doskonale,  czytając ten tom.

Powieść zaczyna się rok po wydarzeniach z poprzedniego tomu. Początek grudnia i przygotowania do Bożego Narodzenia zastają nasze bohaterki w domu z ogrodem w Łodzi. Kinga bardzo tęskni za swoim narzeczonym, który przebywa od wielu miesięcy na stacji polarnej, Nela zmaga się z ograniczeniami, jakie narzuca jej choroba, z kolei Lila trafia na list dziadka, w którym ten prosi swojego syna, by odnalazł rodzinne pamiątki ukryte w górach dawnej NRD. Takiej tajemnicy nie można pozostawić nierozwiązanej, więc nasze bohaterki szykują się na poważną wyprawę.

Kielecka ponownie stworzyła ciepłą historię z sympatycznymi bohaterami, z których każdy jest personą zasługującą na uwagę, dopracowaną w każdym szczególe. Wszyscy oni przeżywają swoje przygody pełne wzruszeń, śmiechu i smutku. Płynące z książki przesłanie jest przekazane nienachalnie i w sposób przemawiający do każdego, dialogi są naprawdę świetne i pełne humoru, a perypetie opisane barwnie oraz przekonująco.

Autorka w sposób niezwykle przystępny porusza wiele trudnych kwestii, nie boi się pisać o bezdomności, czy też alkoholizmie. Pełna zrozumienia i wyrozumiałości dla swoich bohaterów, pisze o ich nałogach w sposób, który nie odstręcza czytelnika. Z kolei Nela jest doskonale opisanym przypadkiem dziecka zmagającego się z chorobą, która jednak nie przekreśla żywiołowości i chęci życia dziecka.

„Na tej samej ziemi” urzeka humorem, ciepłem, a także serwuje potężną dawkę wzruszeń. W sposób niebanalny opowiada o koszmarze wojny i jej skutkach dla życia zwykłych ludzi, zmagających się z koszmarami jeszcze długo po jej zakończeniu. Całość porusza, stanowiąc naprawdę ciekawą propozycję na kilka jesiennych wieczorów.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Katarzyna Kielecka, „Na tej samej ziemi”, Szara Godzina, Warszawa 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat