Fabuła
Effie jest nastolatką, która została wyrwana ze swojego życia w Nowym Jorku do świata kangurów. Australia to jej nowy dom i nic nie może na to poradzić. Całe szczęście, że nie jedzie tam sama. Towarzyszy jej mama oraz starszy brat. Na miejscu poznaje koleżankę o fioletowych włosach Phoebe, która zabiera ją na imprezę, gdzie porywa ją do tańca kolega z klasy. Jak to w młodzieżowych książkach bywa, rodzi się między nimi uczucie. Napędzani hormonami i testosteronem nie zwracają uwagi na otoczenie, a w mieście dzieje się dużo. Morderca, który jest postrachem okolic, zostawia na ciałach swój firmowy podpis. Tajemniczy wzór jest zagadką. Niespodziewanie okazuje się, że Effie jest jednym z następnych celów. Nadzwyczajni z jej klasy będą stanowić ochronę. Muszą zadbać o jej bezpieczeństwo. Morderca nie cofnie się przed niczym. Czy Effie przeżyje? Czy nadzwyczajni spełnią swoją rolę?
Moim zdaniem
Gold Coast to małe miasteczko mieszczące się w Australii. Jest to nowy dom głównej bohaterki i jej rodziny. Po przeczytaniu opisu, bardzo chciałam zapoznać się z twórczością rodzimej autorki. Daria, pisząca pod pseudonimem Ohana, stworzyła bardzo ciekawą oraz wciągającą opowieść. Połączenie kryminału oraz wątków paranormalnych jest strzałem w dziesiątkę. Nie ma tu zbędnego eksponowania któregoś z nurtów. Całość się ładnie uzupełnia i nie ma poczucia, że coś zostało potraktowane po macoszemu. Moje obawy zostały zduszone w zarodku po przeczytaniu kilkudziesięciu stron.
Tajemnica goni tajemnicę, a zagadki pojawiają się jak grzyby po deszczu. Co chwilę pojawiają się nowe pytania. Wyskakujące zagrożenia są równie niebezpieczne co czyhające co chwilę paranormalne zjawiska.
Effie jest osobą towarzyską i łatwą do polubienia. Od razu zapałałam do niej sympatią. Szybko odnajduje się w nowym miejscu oraz poznaje nowych znajomych. Wątek miłosny jest dobrze dobrany i nie rzuca się bardzo w oczy. Czułam zaczerpnięcie ze Zmierzchu. Ktoś chce Cię zabić, to teraz ja będę stał na straży i nic ci się nie stanie. Czułam się czasami, jakby bohaterka, na siłę, była robiona na nieporadną nimfę. Wzór wycinania dwóch kwadratów na ciele wcale nie jest kuszący, a ja co chwilę miałam wrażenie, że to zaraz ją dopadnie morderca. Oddech nożownika czuć co chwilę.
Fantastyka, trochę kryminału i szklanka thrilleru zrobiło swoje. Kto jest mordercą? Dlaczego zabija młode kobiety? Pytania, które ciągle chodzą po głowie. I jak to bywa w takim typie książki, czyta się coraz szybciej, żeby się przekonać czy mam rację. Na wielki plus zasługuje przemyślana fabuła. Nie ma tu miejsca na jakieś zbędne gdybanie. Na początku wydaje się, że książka to jeden wielki chaos. Trochę tu, trochę tam i do przodu. Z czasem odrywasz, że wszystko ma swój cel oraz znaczenie. Szczegóły są dopracowane do perfekcji. Z mgły wyłania się konkretny obraz.
Wątek nadzwyczajnych jest ciekawy, choć mam wrażenie, że trochę wtórny. Kamienie osłabiające moce kojarzą się z np. Superman'em, a brak wpływu na moce przywodzi na myśl X-menów. Tak jak wcześniej pisałam, nieporadność i ochrona bohaterki – Zmierzch. Dochodzą do tego różne zdolności członków załogi. Człowiek stal, lodówka lub żywy prąd – to tylko parę z nich. Mocy nabywa się w dwojaki sposób i nikt nie wie, kiedy dokładnie będzie to miało miejsce.
Podczas czytania, emocje wylewają się ze stron i udzielają czytelnikowi. Nie ma jakiegoś podziału. Wszystkie mieszają się ze sobą tworząc najdziwniejsze kombinacje. Zdecydowanie się dzieje. Książka nie odbiega od kanonu światowego, a nawet go przewyższa. Nie jest to powieść średnich lotów. Powiedziałabym, że nawet lepsza niż większość, które miałam przyjemność czytać.
Postacie opisane są w różnym stopniu. Ma na to wpływ ich mnogość. Nie ma czasu dla wszystkich. Jak zawsze, na pierwszy plan wybijają się główni bohaterowie. Dziewczyny, czyli Effie oraz Phobie wykazują się dużą wrażliwością i oddaniem. Taki typ przyjaciółek, które chciałoby się mieć. Ich przeszłość wyraźnie odbija się w życiu doczesnym. Nie są do końca tym, za kogo się podają. Stare dzieje wyciągają po nie swoje macki. Nie inaczej jest z męską częścią. Nathan to taki bad boy. Niby twardy, zły, nieugięty, tajemniczy, a w środku pluszak. Anthony spowija się aurą mistycyzmu, który chce się rozwiać wentylatorem. Niestety nadal jest dla mnie tajemnicą i czekam, aż to się zmieni.
Okładka przyciąga wzrok. Na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajna. Po dalszej analizie widać odzwierciedlenie treści. Wiele poruszonych wątków i cech charakteru wychodzi na wierzch. Np. Effie, która coś skrywa, jest za kotarą włosów, błyskawica nawiązująca do posiadanych mocy.
Uważam, że jest to bardzo dobry debiut, który zasługuje na uwagę. Bohaterowie przyciągają zainteresowanie, fabuła nie ma luk, a całość wciąga i pozostawia niedosyt. Wiem, że chcę więcej, szczególnie przy takim zakończeniu. Mimo tego, że warsztat jest do dopracowania – widać potencjał. Nastrój mrożący krew w żyłach i obrazowe opisy, pozwalają oddać się treści bez zbędnych wysiłków. Cieszy mnie to bardzo, bałam się, że wpadnę w przekombinowaną fabułę. Tempo jest dobrze dobrane. Przyspiesza gdzie trzeba, a uspokaja się w odpowiednich momentach. Polecam z całego serducha fanom gatunku. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, a czas poświęcony książce, nie będzie zmarnowany. Czekam na drugi tom. Autorce przesyłam pozdrowienia i mocno trzymam za nią kciuki.
Moja ocena: 5/6
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Ohana, „Nadzwyczajni. Tom I. Sekretny świat”, Gdynia, Novae Res, 2016 r.
Komentarze