„Naga prawda o Seksmisji” – recenzja

Recenzja książki „Naga prawda o Seksmisji”.
Jeśli masz sentyment do Maksa i Albercika, koniecznie sięgnij po „Nagą prawdę o Seksmisji”.

Jeśli uważasz, że znasz „Seksmisję” na pamięć, bo oglądałaś ten film milion razy, to możemy sobie przybić piątkę. „Dzień dobry, zastałem Jolkę?”, „Kobieta mnie bije!” – te zwroty zapisały się w pamięci tysięcy Polaków i weszły do języka potocznego. Przypuszczam, że czytając te słowa, uśmiechasz się, przypominając sobie sceny z filmu. „Seksmisja” to także znak czasów, w których polskie komedie były naprawdę… dobrymi komediami, a mówiąc „młody Stuhr” miało się na myśli Jerzego, a nie Macieja.

Ponad 30 lat po premierze kultowego filmu Wydawnictwo W.A.B. wyjawia czytelnikom „Nagą prawdę o Seksmisji” pod postacią scenariuszu filmu oraz wywiadu z reżyserem Juliuszem Machulskim. Ach, gratka, gratka! Kto by pomyślał, że będę poznawać „Seksmisję” z innego źródła niż ekran telewizora? No, chyba jednak ktoś wziął pod uwagę taką możliwość, bo dziś trzymam w ręku pełną wersję scenariusza. Traktuję tę książkę jako ciekawostkę, wydawnictwo kolekcjonerskie, które powinno się znaleźć na półce każdego, kto wciąż ogląda perypetie Maksa i Alberta z niegasnącą ciekawością.

Jacek Szczerba, przeprowadzający wywiad z Machulskim, pyta reżysera o to, kiedy pojawił się pomysł na film, jak wyglądały zdjęcia i dobór obsady, skąd takie dziwne imiona bohaterów (np. Lamia), o różnice między scenariuszem a ostateczną wersją filmu, oraz o to, kto wymyślił kultowe powiedzonka, o których pisałam wyżej. Dużo cennych informacji, jednak sam wywiad stanowi jedynie dodatek, marginalną część książki. Najważniejszy w tej publikacji jest scenariusz, wydrukowany na bardzo dobrej jakości papierze, zakolorowanym tak, że przypomina starą, zszarzałą, pogniecioną kartkę, a dodatkowo, użyta czcionka przywodzi na myśl maszynopis.

Uzupełnieniem wywiadu i scenariusza są zdjęcia z planu filmowego (przedstawiające między innymi Olgierda Łukaszewicza – filmowego Alberta, Jerzego Stuhra – Maksa, Bogusławę Pawelec – Emmę), podpisane nieraz wyrażeniami znanymi z „Seksmisji”, jak choćby: „Świat bez chłopów, ciekawe, jak by się rozmnażały, z przeproszeniem…”. Z zaciekawieniem przeczytałam również recenzje filmu z prasy czeskiej, brytyjskiej, a nawet węgierskiej.

Jeśli ktoś z was ma sentyment do tego filmu, bądź chce jeszcze bardziej znać na pamięć „Seksmisję”, powinien sięgnąć po „Nagą prawdę o Seksmisji”.

Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@kobieta20.pl)

Juliusz Machulski, „Naga prawda o Seksmisji”, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B., 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat