„Najlepsza książka na świecie”– recenzja

Recenzja książki „Najlepsza książka na świecie”.
Zapewne nie istnieje pisarz, który nie chciałby, aby jego książkę uznano za najlepszą na świecie.

Peter Stjernström poszedł w tej kwestii „na skróty” i po prostu nadał swojej powieści taki tytuł. Czy zasłużenie?

Głównym bohaterem książki jest Tytus Jensen, nieco podstarzały pisarz, który lata świetności ma już zdecydowanie za sobą, a w ostatnim czasie częściej niż przy maszynie do pisania lub komputerze można zobaczyć go medytującego nad szklanką whisky. Podczas jednej z mocno zakrapianych imprez, w trakcie rozmowy z młodym i niezwykle popularnym poetą, Eddiem X, wpada jednak na nowatorski pomysł napisania powieści, która stanie się bestsellerem w wielu kategoriach, a swojemu autorowi przyniesie sławę i bogactwo. Łączącej w sobie cechy kryminału, poradnika, książki kucharskiej i wielu innych popularnych gatunków - czyli właśnie „Najlepszej książki na świecie”. Pochłonięty stojącym przed nim wyzwaniem, przy wsparciu swojej agentki literackiej i szefowej wydawnictwa, Tytus całkowicie zmienia dotychczasowy, niezdrowy styl życia i wpada w wir tytanicznej pracy, której efekty rzeczywiście zapowiadają się całkiem obiecująco. Niestety, okazuje się, że na pomysł napisania „Najlepszej książki na świecie” wpadł również Eddie X, który w walce o pierwszeństwo jej wydania jest gotów posunąć się naprawdę daleko.

Nie ukrywam, że na początku nieco trudno było mi wczuć się w klimat książki – jest napisana specyficznym językiem, w dodatku narracja prowadzona jest w czasie teraźniejszym, przez co czytelnik czuje się, jakby musiał pędzić przez poszczególne wydarzenia bez chwili wytchnienia. Dość szybko można się jednak do tego stylu przyzwyczaić, a gdy to już nastąpi, powieść czyta się z naprawdę dużą przyjemnością. Fabuła rzeczywiście wciąga i na pewnym etapie trudno już oderwać się od lektury. Ciekawym zabiegiem jest też umieszczenie w treści książki fragmentów powieści pisanej przez głównego bohatera – czytelnik ma więc tak naprawdę okazję czytać dwie różne „Najlepsze książki na świecie”, jedną napisaną przez Petera Stjernströma, drugą przez Tytusa Jensena. I ocenić, czy któraś z nich rzeczywiście na to miano zasługuje.

Powieść Petera Stjernströma jest książką o pisaniu książki, literackim zastosowaniem motywu teatru w teatrze. Autor, przedstawiając historię Tytusa Jensena, jego wydawców i konkurujących z nim pisarzy, w subtelny sposób drwi w niej z dzisiejszego kształtu rynku wydawniczego. Pokazuje, że najważniejsza nie jest na nim jakość książek, ale ich reklama i marketing. Wyśmiewa też popularność pseudopsychologicznych poradników, uczących jak ulepszyć i ubogacić swoje życie. Dostaje się w niej po trosze wszystkim – pisarzom, wydawcom, a nawet czytelnikom – śmiejąc się z występujących w niej postaci, śmiejemy się więc także sami z siebie. I to właśnie ta wielopłaszczyznowość powieści powoduje, że jej lektura stanowi nie tylko dużą przyjemność, ale też ciekawą rozrywkę intelektualną. W rzeczywistości nie jest to więc może najlepsza książka na świecie, ale z pewnością – warta przeczytania.

Katarzyna Czupajło
(katarzyna.czupajlo@dlalejdis.pl)

Peter Stjernström, „Najlepsza książka na świecie”, Warszawa, Świat Książki, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat