Wiele pojedynczych, krótkich historii umieścił w książce „Święty od ćpunów” i połączył je postacią niejednoznacznie dobrego lub złego Kruka, uzyskując tym samym bardzo interesujący efekt.
Kruk to mężczyzna, który pojawia się wszędzie tam, gdzie czytelnik ma do czynienia ze światem narkotyków w niemal każdej jego odmianie. Występuje jako kreator, stwórca ingerujący, ale jedynie poprzez podpowiedzi. Łagodny, a jednak destrukcyjny. Odniosłam wrażenie, że to właśnie on wprowadza każdego z bohaterów w tajniki zażywania różnorakich środków odurzających, by następnie obserwować ich klęski i samozniszczenie. Mimo swej ciemnej strony Kruk zakochuje się i ulega mocy uczuć jak każdy z nas. Miłość nie wyprowadza go ostatecznie z ciemności, jaką otoczona jest jego postać, ale otwiera go na wyznania i sprawia, że jest bardziej człowiekiem.
Bohaterowie Kotlińskiego są pod władzą żądz i uzależnień, snują się po zaułkach miast, szukając własnej tożsamości. Adam i Ewa uwikłani w przemoc uciekają od swoich rodzin, odnajdują się na wysypisku śmieci, kochają się. Józek otrzymał w spadku tony książek. Otworzył więc antykwariat, by w ciągu tygodnia zarabiać na oślepiający umysł narkotyczny weekend, oblewany ostro wódką z prozakiem kolejno we wszystkich klubach w mieście. Marcin dobrze się uczył, palił dużo trawy, dostał się na studia, skończył z nerwicą i maniami prześladowczymi. Anita przed wyjściem do klubu łykała zawsze pigułkę szczęścia. Po zażyciu ecstasy nie tylko jej odbicie w lustrze piękniało, bardziej piękni stawali się również samotni faceci przy stolikach, których po godzinie z radością i wszechogarniającą miłością błagała w myślach, by spuszczali się jej do buzi. Antek pił już od czasów licealnych. Pił, żeby nie mieć kaca. Tak właśnie wygląda błędne koło uzależnień. Każdy z bohaterów, których bacznie obserwuje Kruk, jest inny, ale każdy z nich pod względem miłości do używek jest taki sam. Nie potrafią się wyrwać, choć ostatecznie przecież chcą. Frustracja i gorycz towarzyszą zrezygnowaniu, bo cóż ich czeka w życiu, jeśli nie dokończenie życia z towarzyszem, który zgotował im taki właśnie los.
Autor w powieści „Święty od ćpunów” bardzo realistycznie przedstawia skutki zażywania danego narkotyku lub alkoholu. Postać Kruka jest natomiast już mniej realna. Kompozycja, która łączy Kruka z pojedynczymi narkomanami pozwala zachować ramy normalności i porządek. Czytelnik nie gubi się, pomimo tak dużej ilości bohaterów. „Święty od ćpunów” to książka, którą czyta się z dużym zainteresowaniem, szybko, choć niekiedy niezbyt przyjemnie. Opisuje ona bowiem życie w czystej postaci. Nie są to kolorowe, wyimaginowane opowiastki dla dziewcząt. Są to przypadki ludzi, którzy żyją tuż obok nas.
Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)
Michał Kotliński, „Święty od ćpunów”, Wydawnictwo JanKa, Pruszków 2013
Komentarze