Narkotyczne opowieści

Recenzja książki „Święty od ćpunów”.
Michał Kotliński, autor „Miłość zwija się w bibułkę”, stworzył kolejne opowieści, zawierające wątki narkotyczne.

Wiele pojedynczych, krótkich historii umieścił w książce „Święty od ćpunów” i połączył je postacią niejednoznacznie dobrego lub złego Kruka, uzyskując tym samym bardzo interesujący efekt.

Kruk to mężczyzna, który pojawia się wszędzie tam, gdzie czytelnik ma do czynienia ze światem narkotyków w niemal każdej jego odmianie. Występuje jako kreator, stwórca ingerujący, ale jedynie poprzez podpowiedzi. Łagodny, a jednak destrukcyjny. Odniosłam wrażenie, że to właśnie on wprowadza każdego z bohaterów w tajniki zażywania różnorakich środków odurzających, by następnie obserwować ich klęski i samozniszczenie. Mimo swej ciemnej strony Kruk zakochuje się i ulega mocy uczuć jak każdy z nas. Miłość nie wyprowadza go ostatecznie z ciemności, jaką otoczona jest jego postać, ale otwiera go na wyznania i sprawia, że jest bardziej człowiekiem.

Bohaterowie Kotlińskiego są pod władzą żądz i uzależnień, snują się po zaułkach miast, szukając własnej tożsamości. Adam i Ewa uwikłani w przemoc uciekają od swoich rodzin, odnajdują się na wysypisku śmieci, kochają się. Józek otrzymał w spadku tony książek. Otworzył więc antykwariat, by w ciągu tygodnia zarabiać na oślepiający umysł narkotyczny weekend, oblewany ostro wódką z prozakiem kolejno we wszystkich klubach w mieście. Marcin dobrze się uczył, palił dużo trawy, dostał się na studia, skończył z nerwicą i maniami prześladowczymi. Anita przed wyjściem do klubu łykała zawsze pigułkę szczęścia. Po zażyciu ecstasy nie tylko jej odbicie w lustrze piękniało, bardziej piękni stawali się również samotni faceci przy stolikach, których po godzinie z radością i wszechogarniającą miłością błagała w myślach, by spuszczali się jej do buzi. Antek pił już od czasów licealnych. Pił, żeby nie mieć kaca. Tak właśnie wygląda błędne koło uzależnień. Każdy z bohaterów, których bacznie obserwuje Kruk, jest inny, ale każdy z nich pod względem miłości do  używek jest taki sam. Nie potrafią się wyrwać, choć ostatecznie przecież chcą. Frustracja i gorycz towarzyszą zrezygnowaniu, bo cóż ich czeka w życiu, jeśli nie dokończenie życia z towarzyszem, który zgotował im taki właśnie los.

Autor w powieści „Święty od ćpunów” bardzo realistycznie przedstawia skutki zażywania danego narkotyku lub alkoholu. Postać Kruka jest natomiast już mniej realna. Kompozycja, która łączy Kruka z pojedynczymi narkomanami pozwala zachować ramy normalności i porządek. Czytelnik nie gubi się, pomimo tak dużej ilości bohaterów. „Święty od ćpunów” to książka, którą czyta się z dużym zainteresowaniem, szybko, choć niekiedy niezbyt przyjemnie. Opisuje ona bowiem życie w czystej postaci. Nie są to kolorowe, wyimaginowane opowiastki dla dziewcząt. Są to przypadki ludzi, którzy żyją tuż obok nas.

Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)

Michał Kotliński, „Święty od ćpunów”, Wydawnictwo JanKa, Pruszków 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat