Narkotyki, przemoc, seks i miłość

Recenzja książki „Księżniczka mafii”.
Truizmem jest stwierdzenie, że najlepsze i najbardziej zaskakujące scenariusze pisze życie.

Jednak gdy ojcem jest mafijny boss, twoje życie staje się bardziej emocjonujące niż najlepszy gangsterski film.

Gdy Marisa Di Giovine, autorka „Księżniczki mafii”, przychodziła na świat na kuchennym stole w domu swojej babci w sercu Mediolanu, jej krewne gotowały pastę dla całej rodziny, a mężczyźni załatwiali „interesy”. Niektóre kobiety pokrzykiwały na Patricię - młodą, biedną Angielkę, która nie miała wprawy w wydawaniu na świat kolejnych pokoleń rodziny Di Giovine. Jednak to właśnie ona stanęła u boku Emilia, najstarszego z synów Marii i Rosaria. Krótki romans, który zaowocował ciążą, na zawsze połączył skromną dziewczynę z Blackpool z jedną z największych włoskich rodzin mafijnych. Dzięki temu Marisa od urodzenia była owijana w kaszmirowy kocyk od Gucciego...

Mafia 'Ndrangheta wywodzi się z włoskiej Kalabrii, skąd pochodziła Maria. To właśnie ta mówiąca swoim niezrozumiałym dialektem włoska mamma była fundamentem, na którym rodzina Serraino-Di Giovine zbudowała swoje imperium. Zdeterminowana, z żelaznymi zasadami, a jednocześnie kochająca rodzinę ponad wszystko – ta kobieta wydawała rozkaz zabicia wroga, nie zdejmując fartucha i nie przestając mieszać sosu do spaghetti. I to ona była ukochaną babcią autorki książki „Księżniczka mafii”.

Marisa domyślała się, jak daleko sięgają macki jej rodziny, jednak zgodnie z zasadą „nie pytaj, jeśli nie chcesz znać odpowiedzi”, nie pytała. Po ostatecznej przeprowadzce do Włoch zaczęła pomagać w szmuglowaniu papierosów, narkotyków, a potem nawet broni. Poznała mężczyznę, w którym się zakochała, z którym wzięła ślub i któremu urodziła dziecko. Zapracowała sobie na najwyższy szacunek i uznanie. Nikt nie śmiał jej zaczepić, nikt nie kwestionował jej decyzji, nikt nie miał prawa na nią krzyczeć. W końcu była „księżniczką mafii”, córką „tego” Emilia, dona, który swoim okrucieństwem i bezwzględnością zdobył należne mu terytoria wpływów. Jednak bajka się skończyła, gdy rozpoczęły się aresztowania. Wówczas to właśnie piękna pół-Angielka stała się ustami swego osadzonego ojca, który za jej pośrednictwem nadal kierował „interesami” zza krat.

Marisa Merico (nazwisko po ślubie) nie ukrywa, że nie była aniołkiem. Jej wstrząsająca autobiografia to próba rozliczenia się z przeszłością, próba ujawnienia prawdy i wyjaśnienia mechanizmów działania „rodziny”. Kobieta, po odsiedzeniu wyroku za działalność w zorganizowanej grupie przestępczej, stanęła wobec szansy rozpoczęcia nowego życia z dala od mafii. Jednak czy z niej skorzysta?

Wielokrotnie Marisa podkreśla, że ojciec był najważniejszym mężczyzną w jej życiu, do którego żywiła obsesyjną wręcz miłość. Nic nie było w stanie zniszczyć jej uwielbienia dla człowieka, który kontrolował 85% europejskiego rynku handlu kokainą. Nie zwątpiła w niego nawet wtedy, gdy niemal skatował na śmierć swoją dziewczyną, która wdała się w romans z jego siostrą; siostrze nic nie zrobił, bo „rodzina nie zdradza”. Do dziś z czułością i miłością wspomina babcię, która wiedząc, że nie wyciągnie z nałogu narkotykowego swoich dzieci, przygotowywała im porcje najczystszej heroiny. Choć przeraziła się, gdy jej kuzyn prawie zabił chłopaka, którą niewinnie zagadnął ją przy barze, rozumiała, że w ten sposób rodzina pokazuje światu, że księżniczka jest nietykalna.

Najbardziej w historii Marisy uderza właśnie ślepa miłość i lojalność wobec ludzi czyniących wielkie zło, ale należących do rodziny. W rozumowaniu mafii nie ma miejsce na „zdradę krwi”. Twój los zostaje określony w momencie, w którym nadaje ci się nazwisko. A nazwisko Di Giovine zobowiązuje. Wobec innych można stosować przemoc, agresję, ale rodzina jest świętością.

„Księżniczka mafii” to pasjonująca, wciągająca opowieść o dwóch największych siłach działających na ludzkość – o sile miłości i pieniędzy. Marisa Merico jest wręcz do bólu szczera, opowiada o najbardziej intymnych szczegółach ze swojego życia, nie szczędzi opisów niewyobrażalnego bogactwa i niewyobrażalnej brutalności. I choć złamanie omerty – zmowy milczenia – oznacza wydanie na siebie wyroku śmierci, Marisa na zawsze pozostanie Di Giovine, nietykalną księżniczką mafii.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Marisa Merico, „Księżniczka mafii”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat