Mówi się, że to mężczyźni nigdy nie dojrzewają, ale czy tylko oni mogą zostać hojnie obdarowani wieczną młodością ducha? Izabela Pietrzyk postanowiła podarować ją grupie przyjaciółek w wieku okołomenopauzalnym, które zostają zaproszone na tytułowy „Wieczór panieński”. Dziewczynki, jak pieszczotliwie siebie nazywają, tryskają niesamowitym optymizmem, błyskotliwością i oczywiście gadulstwem do gigantycznej potęgi. Gdyby autorka nie wspominała czasem o ich wieku, to myślę, że czytelnik miałby poważne problemy, by zaliczyć je do osób, które już zdmuchnęły osiemnaście świeczek na torcie. Także, jeśli ktoś czytając opis zamieszczony z tyłu książki „Wieczór panieński”, przygotuje się na powieść o dojrzałych kobietach, którym od czasu do czasu przyjdzie do głowy szalony pomysł, mogą się niemile rozczarować. Te kobiety nawet przez chwilę nie zachowują się dojrzale, całe 500 stron to jedna wielka rozmowa między nastolatkami wsadzonymi w nieco już zniszczoną czasem skórę. Jednak mimo tego, nie skreślam tej pozycji.
Książka ma jeszcze jeden, tym razem poważny mankament – jest pisana ciągiem. Brak rozdziałów w połączeniu z niekiedy niemal stustronicowymi rozmowami bohaterek nie wpływa korzystnie na komfort czytania. Jeśli się przerwie, a czasem trzeba, również i z powodu przesytu „dziewczynkami”, traci się wątek. Tym bardziej, że ich rozmowy są dość chaotyczne, taki efekt autorka osiągnęła w wyniku wiecznego przekrzykiwania się przyjaciółek.
Jednego natomiast „Wieczorowi panieńskiemu” nie można odmówić – dużej dawki błyskotliwego humoru. Jeśli tylko zapomni się o wieku bohaterek, da się go przeczytać. W innym wypadku, preferowany przez kobiety język nastolatków może stać się irytujący.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Izabela Pietrzyk, „Wieczór panieński”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze