„Nauki na każdy dzień”- recenzja

Recenzja książki „Nauki na każdy dzień”.
Kolejna odsłona światowego hitu, jakim stał się „Sekret” z hukiem wkroczyła do Polski. Pozostaje jedynie pytanie, czy z takim samym rozmachem zostanie zaakceptowana przez fanów.

Okazuje się, że tytuł należy rozumieć w dosłownym jego znaczeniu. Książka liczy dokładnie 365 stron, a na każdej z nich znajduje się bardzo krótki cytat, motto lub złota rada autorki. Szata graficzna utrzymana jest w klimacie poprzednich części. Po krótkim rzuceniu okiem na nowość autorstwa Rhondy Byrne może się wydawać, że mamy do czynienia z pokrzepiającą lekturą. Niestety na pozorach estetycznych książki kończą się jej zalety. Wśród tytułowych nauk na każdy dzień znajduje się kilka odnoszących się do prawa przyciągania, czyli podstawy całego Sekretu i Siły. Można je uznać za najważniejsze przesłanki z dwóch poprzednich tomów w pigułce. Dla obeznanych z tematem jest to tylko odświeżenie tej prostej teorii i ponowne wdrożenie się w atmosferę pozytywnych myśli, a dla nowych czytelników łatwe przyswojenie całej idei. Bardzo spodobały mi się rady, jakie zmiany można natychmiastowo wprowadzić do swojego otoczenia, żeby zacząć manipulować siłą przyciągania. Przykładowo, na jednej ze stron jest instrukcja,  żeby powiesić w swoim otoczeniu zobrazowanie naszych marzeń, np. fotografie kraju, który chcemy odwiedzić, albo wymarzonego samochodu. Pozwoli to na codzienne utrwalanie tych pragnień w podświadomości, nawet bez skupiania się na tej czynności. Niestety doszukałam się też niezłych absurdów i tak przekombinowanych "mądrości", że mimo dość obszernej znajomości tematu nie mogłam zupełnie zrozumieć, co autor miał na myśli. Jestem dosyć przeczulona na punkcie patetycznych i zbyt uduchowionych pseudo-mądrości, a przekonywania autorki o tym, by wsłuchiwać się w swojego wewnętrznego partnera Kosmosu, to było dla mnie za dużo. Niestety to właśnie takie złote myśli dominują w kolejnym tomie biblii fanów Rhondy Byrne.

Z przykrością muszę przyznać, że kompletnie zawiodłam się na tej pozycji. Zamiast uprościć temat, zebrać najważniejsze fakty i przystępnie je podzielić w krótkie cytaty dnia, mamy zbiór bełkotu o Kosmosie, partnerach wewnętrznych i wszystkim, na co Paulo Coelho jeszcze nie wpadł, albo dopiero szykuje na kolejną książkę. Podsumowując, uważam tę książkę za zbędne mieszanie w głowach nowym czytelnikom, a przy okazji możliwe zniechęcenie ich do sięgnięcia po wiedzę na temat potęgi podświadomości. Wydanie tego zbioru miało na celu chyba jedynie naciągnięcie entuzjastów na wydanie kolejnych pieniędzy, które niestety pójdą w błoto z punktu widzenia czytelnika.

Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)

Rhonda Byrne, Nauki na każdy dzień; Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat