Autorka z niezwykłym wyczuciem kreśli portret kobiety na rozdrożu. Milenka wciąż potrafi zaskoczyć – choćby wtedy, gdy jedwabna piżama staje się strojem na ważne wyjście, a skomplikowany „Projekt Matka” przerasta najśmielsze biznesplany. W tej drodze towarzyszą jej niezastąpione postaci: ekscentryczna i pełna życiowej mądrości ciotka Zofia Kruk oraz dorastający Bachor, który dawno już przestał być małym dzieckiem, ale wciąż potrafi rozśmieszyć do łez. To właśnie ta barwna galeria postaci sprawia, że powieść pulsuje autentycznym życiem.
Właśnie za to tak bardzo cenię twórczość Magdaleny Witkiewicz i sięgam po nią z zamkniętymi oczami. Uwielbiam takie ciepłe, otulające historie, które pozwalają na chwilę całkowicie zapomnieć o troskach codzienności. „Nie ma jak u mamy” działa jak balsam na duszę – rozśmiesza w najmniej oczekiwanych momentach, przypomina o sile kobiecej solidarności i udowadnia, że nie ma nic cenniejszego niż szczera przyjaźń oraz odwaga, by zacząć od nowa.
To opowieść o powrotach do samego siebie, o bliskości i o tym, że bez względu na wiek, wciąż mamy prawo do potknięć i nowych początków. Idealna lektura na wieczór, z którą poczujesz się po prostu bezpiecznie. Polecam z całego serca!
Daria Konieczna
Magdalena Witkiewicz, „Nie ma jak u mamy”, Wydawnictwo Flow, Gdańsk, 2026.
Komentarze