Scarlett czeka ostatni rok szkoły, który dziewczyna postanowiła przetrwać niezauważona przez rówieśników. Przerwy spędza na czytaniu książek i izoluje się od szkolnej społeczności. Pewnego dnia zaczepia ją chłopak, Silas, któremu dziewczyna wpadła w oko. Ich relacja zmienia się w przyjaźń, jednak Scarlett stawia chłopakowi warunek, że ten nie może się w niej zakochać. Ich relacja zostaje wystawiona na próbę, gdy pojawia się Chris Parker, który zaczyna intrygować Scarlet.
Do debiutów zawsze podchodzę z przymrużeniem oka i staram się wyciągnąć z książki coś wartościowego. Zachęcona opisem książki liczyłam na ciekawą powieść młodzieżową, jednak w tym przypadku się rozczarowałam. Książka mnie zwyczajnie męczyła, mnóstwo błędów, zarówno logicznych, jak i redakcyjnych pozostawiło niesmak po lekturze. Sam sposób pisania krótkimi zdaniami przypomina bardziej notatki, z których miałaby powstać książka, gdyby tylko rozbudowano pewne wątki.
Pomysł na fabułę miał potencjał, ponieważ jest to powieść oparta na motywach znanych i lubianych, jednakże wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Wiele elementów mogłoby być lepiej rozwiniętych, co sprawiłoby, że książka stałaby się bardziej przekonująca i pełna. Niektóre wątki, takie jak wspomnienie o zmarłym dziadku na początku książki, nie mają związku z główną fabułą powieści, co wprowadza pewne zamieszanie i dezorientuje czytelnika.
Choć książka początkowo wzbudziła moje zainteresowanie, szybko zostałam przytłoczona mnóstwem opisów, które nie tylko spowalniały akcję, ale również nie wnosiły istotnych elementów do historii. Brak dynamiki w fabule sprawił, że kolejne strony czytało mi się z coraz większym wysiłkiem, a obiecujące wątki topiły się w morzu niepotrzebnych szczegółów. Dialogi, zamiast rozwijać akcję czy pogłębiać charaktery postaci, stawały się płytkie i pozbawione sensu, co niestety sprawiło, że traciłam zainteresowanie losami bohaterów.
Postać Scarlett okazała się nie tylko irytująca, ale również niewiarygodna, co wynika z jej niekonsekwentnych działań oraz niedojrzałości emocjonalnej. Brakuje głębszego zarysowania relacji między bohaterami, co sprawia, że ich interakcje wydają się płaskie i pozbawione autentyczności. Istotne tematy, takie jak depresja czy relacje rodzinne, są jedynie pobieżnie poruszone, a mogłyby stanowić ważny element historii. W rezultacie całość fabuły traci na autentyczności i znaczeniu, pozostawiając czytelnika z uczuciem niedosytu i niezadowolenia.
Mimo tych niedociągnięć książka ma potencjał, zwłaszcza jeśli autorka będzie kontynuować swoją twórczość i weźmie pod uwagę uwagi czytelników. Istnieje szansa, że kolejne części historii mogą być lepiej dopracowane i przyciągnąć większe zainteresowanie czytelników. Ostatecznie, każdy może odebrać tę książkę inaczej, więc warto dać jej szansę i samodzielnie ocenić.
Dominika Poroszewska
(dominika.poroszewska@dlalejdis.pl)
Kinga Paulina Zabiega, „Nie należę do Ciebie”, Wydawnictwo Novae Res, 2024.
Komentarze