„W poszukiwaniu straconego czasu” składa się z siedmiu tomów zawierających wspomnienia 40-letniego Marcela od dzieciństwa do lat dojrzałych. Pierwsza część nosi tytuł „W stronę Swanna”, druga „W cieniu zakwitających dziewcząt”, trzecia „Strona Guermantes”, czwarta „Sodoma i Gomora”, piąta „Uwięziona”, szósta „Nie ma Albertyny”, a siódma „Czas odnaleziony”. Warto sięgnąć po każdą z nich, by móc obcować z pięknem kompozycji językowych zaprezentowanych przez Marcela Prousta. Cykl zachwyca od lat autentyzmem prozy, złudzeniem prawdziwości powieściowego świata i sposobem badania duszy ludzkiej.
Szósty tom „Nie ma Albertyny” jest poświęcony odejściu Albertyny z życia Marcela. Główny bohater zostaje porzucony, ale wciąż ma nadzieję, na powrót kochanki. Pomimo, że wszystko świadczy o trwałym rozstaniu, Marcel łudzi się, że to tylko gra. Wierzy, że lada dzień zobaczy Albertynę w drzwiach. Gdy otrzymuje telegram o śmierci dziewczyny, musi pogodzić się z jej odejściem.
„Nie ma Albertyny” to wnikliwe studium rozpaczy i zapomnienia. Marcel Proust opisuje proces przemijania. Cierpienie głównego bohatera przedstawia poprzez rozbudowaną analizę uczuć. Rozpacz podsycana wspomnieniami przeplata się z próbą normalnego życia. Wciąż pojawiają się bolesne retrospekcje minionych przeżyć, którym towarzyszą bezradność i samotność.
Podążając za rozważaniami Prousta odrywamy się od codziennych problemów i przenosimy do własnego wnętrza. Zaczynamy prowadzić dialog z autorem. W jednym miejscu zgadzamy się z jego punktem widzenia, w innym bronimy własnego. Zastanawiamy się co tak naprawdę jest ważne w naszym życiu, czym jest dla nas sukces i spełnienie.
Dominika Jaworowska
(dominika.jaworowska@dlalejdis.pl)
Marcel Proust, „Nie ma Albertyny”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2016
Komentarze