„Nie mów mi co mam robić” – recenzja

Recenzja książki „Nie mów mi co mam robić”.
Nieoczekiwany spadek kieruje Viv, niepoprawną romantyczkę do domu przy plaży. Czy wśród mężczyzn kręcących się wokół znajdzie wymarzonego kochanka?

Viv, młoda i zdecydowana kobieta, która trochę wbrew rodzicom założyła dobrze prosperującą  firmę komputerową, zostaje postawiona przed kolejnym wyzwaniem. Nieoczekiwany spadek powoduje, że jej całe życie staje na głowie – ciotka, którą dziewczyna pamięta jak przez mgłę, zapisała Viv dom w Kalifornii. We wspomnieniach nieruchomość nad oceanem jest pięknym, idealnym domem marzeń, ale w rzeczywistości okazuje się rozsypującą pamiątką z przeszłości. Mimo wszystko dziewczyna decyduje się przenieść na drugi koniec kraju i pomału zaczyna przywracać dom do starej świetności, w wolnych chwilach marząc o kochanku rodem z powieści Harlequin, które są jej ulubioną lekturą. Fakt, że wokół domu kręci się dwóch mężczyzn – przystojny, ale grubo ciosany kowboj Hank, który opiekuje się zwierzętami i drobiazgowy, nieco męczący, ale uroczy bibliotekarz Clark, nie pomaga w okiełznaniu wybujałej wyobraźni Viv. Praca przy remoncie domu pozwoli jej zbliżyć się do obu mężczyzn, ale którego wybierze w ostatecznym rozrachunku?

Książka „Nie mów mi co mam robić” Alice Clayton na pierwszy rzut oka do bólu przypominała mi słynną serię o Greyu. Epatuje, wręcz ocieka erotycznymi podtekstami,  obrazowymi opisami i pseudo-romantycznymi wstawkami. Po pierwszych kilku stronach miałam ochotę krzyczeć do książki „Tak, załapałam, bohaterka potrzebuje faceta!” – doszłam jednak do wniosku, że treści pozycji nic by to nie zmieniło, więc starałam się omijać malownicze opisy i odnaleźć w tej historii coś innego, niż tanie porno. Nie musiałam długo szukać – niesmaczna warstwa rodem z Harlequina okazała się płytka, a pod nią znalazłam naprawdę ładną historię. „Nie mów mi co mam robić” to z jednej strony przyjemna powieść z wątkiem romantycznym, a z drugiej strony również lekka, pouczająca historia o stawianiu na swoim, dążeniu własną ścieżką, umiejętności spełniania marzeń i o tym, że nie warto osądzać po pozorach.

Siłą rzeczy do warstwy literackiej można mieć zarzuty – zwłaszcza, jeśli ktoś, podobnie jak ja, nie toleruje tak podanej pseudo-romantyczno-erotycznej materii. Myślę, że gdyby ktoś nie usiłował zrobić tej książce marketingu w stylu Greya, miałaby szansę na dużo większy sukces. Mimo wszystko ujęcie całej historii, pomysł na kreacje bohaterów – Vivian daje się polubić od pierwszych stron, podobnie jak gapowaty Clark - bieg akcji i umiejętnie dodany humor sprawiły, że książkę „Nie mów mi co mam robić” mogę śmiało polecić. No, chyba, że nie lubicie, gdy ktoś Wam mówi, co macie robić…

Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)

„Nie mów mi co mam robić”, Alice Clayton. Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat