„Nie odchodź” - recenzja

Recenzja książki „Nie odchodź”.
„Nie odchodź” to kolejna powieść Lisy Scottoline, nie tyle wzruszająca, czy wyciskająca łzy z oczu, co stawiająca przed czytelnikiem pytania, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Mike Scanlon to trzydziestosześcioletni ortopeda, który odbywa służbę w Afganistanie. W domu, na jego powrót czeka żona i kilkumiesięczna córeczka Emily. Gdy pewnego dnia do bazy dociera wiadomość o tragicznej śmierci Chloe, zrozpaczony Mike przyjeżdża do domu, by pochować ukochaną i zająć się dzieckiem. Wkrótce jednak honor wzywa go do powrotu na misję, a śmierć przyjaciół zmusza do przedłużenia kontraktu. Tymczasem opiekę nad córką sprawuje szwagierka z mężem, którzy jako bezdzietne małżeństwo, z radością przyjmują Emily pod swój dach. Gdy Mike powraca, musi zmierzyć się z wieloma problemami, nie tylko związanymi ze swoim kalectwem, ale przede wszystkim z szokującymi informacjami o swej żonie, jakie zdobył po jej śmierci. Zaczyna mieć wątpliwości, czy naprawdę dobrze znał Chloe i podejmuje decyzje, które zaważą w sposób dramatyczny na dalszym jego życiu. Rozpocznie walkę o wszystko…

Lisa Scottoline, podobnie jak Jodi Picoult, otrzymała dar pisania poruszających historii. Być może jest to zasługa inteligentnego, przemyślanego oraz nastawionego na sukces komercyjny wyboru, niemniej jednak często sam zamysł nie wystarcza. Tu właśnie pojawia się miejsce na talent, zmysł obserwacji, umiejętność przelania słów na papier oraz empatię, których to zalet, wielu pisarzom brakuje.

„Nie odchodź” to kolejna powieść, nie tyle wzruszająca, czy wyciskająca łzy z oczu, choć pewnie niektórym się to zdarzy, co stawiająca przed czytelnikiem pytania. Pytania niezmiernie trudne i bolesne, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pytania, pozostające na dłużej w głowach i sercach, bo wymuszają na nas, zupełnie niespodziewanie, zmierzenie się z problemami, które nie zawsze można ogarnąć umysłem i sercem.

Można powiedzieć, że to banał, wymyślić historyjkę o dzielnym i odważnym amerykańskim lekarzu, wysłać go do Afganistanu, a potem, jak już wróci, rzucać mu co chwilę kłody pod nogi, żeby maksymalnie zagrać na naszych emocjach. I pewnie tak jest, tyle że od książki Lisy Scottoline, naprawdę trudno jest się oderwać. Sekretem jej sukcesu jest to, że pomimo iż praktycznie od początku przygody z tą książką, wiemy jaki będzie jej finał i możemy też spodziewać się, jakie trudności będą piętrzyć się przed bohaterem „Nie odchodź”, to tak naprawdę nie do końca wiemy, komu mamy kibicować w walce o wszystko. Postaci wycięte spośród nas, zwykłych ludzi, nie są jednoznacznie dobre lub złe, a autorka nie przerysowuje ich zachowań i charakterów, co jednocześnie ułatwia nam utożsamianie się z nimi, ale i utrudnia wybranie którejś ze stron sporu.

Stworzenie ciekawych i niejednoznacznych sylwetek oraz zaserwowanie im masy problemów, które niejednego przyprawią o ból głowy i zmuszą do przemyśleń, w pełni zasługuje na uznanie. Lisa Scottoline daje nam w prezencie bardzo przyjemną i intrygującą powieść dla kobiet. Czy stanie się kolejnym bestsellerem?

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Lisa Scottoline, „Nie odchodź”, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat