Nie uciekaj od przeszłości

Recenzja książki „Dziedzictwo”.
Ona i tak, prędzej czy później, cię dopadnie.

Mówi się, że nie warto patrzeć wstecz, że trzeba żyć dniem dzisiejszym, że nie ma sensu psuć sobie dnia dzisiejszego przeżywaniem wczorajszych problemów. Wszystko to bardzo ładnie brzmi, ale czy można od przeszłości się odciąć tak zupełnie? Erica i Beth, bohaterki książki Katherine Webb, mogłyby z całą stanowczością odpowiedzieć, że to niemożliwe.

„Dziedzictwo” to opowieść o dwóch siostrach, które po śmierci babki odziedziczają jej wspaniałą rezydencję. Mimo że przed laty spędzały w tym miejscu najpiękniejsze chwile swojego dzieciństwa, teraz mają spore obawy związane z powrotem do tego miejsca. Cieniem na rezydencji kładzie się bowiem zniknięcie kuzyna Erici i Beth, którego przez lata bezskutecznie poszukiwano. Wokół tej tragedii jest bardzo wiele znaków zapytania. Erica, młodsza z sióstr, decyduje się na rozdrapanie starych ran i próbę rekonstrukcji zdarzeń, choć nie może sobie przypomnieć tego, co wydarzyło się tamtego dnia. Powoli jednak duchy przeszłości zaczynają otaczać siostry i okazuje się, że zniknięcie kuzyna nie jest jedyną tajemnicą, którą skrywa ta rezydencja i która odcisnęła swe piętno na dziewczynkach. A jeśli do tego wszystkiego dodamy przystojniaka, przyjaciela z dzieciństwa, który przed laty oddał serce jednej z sióstr, to już przepis na udaną kobiecą powieść mamy gotowy.

I tym w istocie jest „Dziedzictwo” Katherine Webb. Książka nie powala oryginalnością, refleksyjnością, dynamizmem, a jednak czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. To jest właśnie jedna z tych powieści, po które sięgamy w długie jesienne wieczory, którą zabieramy w nużącą podróż, która relaksuje i pozwala po prostu cieszyć się lekturą. Przy okazji jednak muszę zaznaczyć, że Katherine Webb nie stosuje sztampowych, powielanych miliardy razy, rozwiązań w akcji książki. Owszem, być może fabuła wydaje wam się znajoma, ale wierzcie mi, podczas lektury nie raz akcja zostanie poprowadzona niekoniecznie po waszej myśli, co w przypadku tej książki działa zdecydowanie na plus. Bohaterki książki też nie do końca są piękne, czyste i niewinne. Każda z nich wnosi do powieści bagaż swoich doświadczeń, borykają się z codziennością i z tym, że nie potrafią uporać się z przeszłością. A przeszłość z premedytacją nie daje o sobie zapomnieć.

W „Dziedzictwie” Katherine Webb znalazło się to, co bardzo lubię w takich powieściach – retrospekcje. W przypadku tej książki pojawiają się dwie takie sytuacje – dzieciństwo sióstr wraz z dniem, w którym zaginął ich kuzyn i historia życia ich prababki z przełomu XIX i XX wieku. Oba wątki, przeplatane obecnymi wydarzeniami, utrzymują zainteresowanie czytelnika do ostatniego zdania.

„Dziedzictwo” Katherine Webb to właściwie pewniak wśród propozycji czytelniczych dla kobiet tej jesieni. Czas spędzony z tą lekturą z pewnością nie będzie zmarnowany, a za to przyniesie odprężenie, zadowolenie i pozostawi po sobie ten lekki niedosyt, że chciałoby się dowiedzieć, co dalej z bohaterami. Tego jednak Katherine Webb nie zdradza, pozostawiając margines na snucie własnych wersji zakończenia tej historii.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Katherine Webb, „Dziedzictwo”, Insignis, Kraków 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat