„Nie wiem, jak ona to robi” – recenzja

Recenzja książki „Nie wiem, jak ona to robi”.
Dom, dzieci, mąż, kariera. Jak kobiety sukcesu radzą sobie ze wszystkimi obowiązkami? A może wcale sobie nie radzą?

Niemal 15 lat po pierwszej części przygód Kate Reddy, Allison Pearson wraca z jej dalszymi losami w książce zatytułowanej „Gorzej być nie może”. Z tego też powodu, wznowiono w Polsce nakład jej pierwszej powieści o Kate pt. „Nie wiem, jak ona to robi”, na podstawie której powstał film z Sarah Jessica Parker w roli głównej.

„Nie wiem, jak ona to robi” opowiada historię szalonej Kate Reddy – mamy i żony, która stara się pogodzić życie rodzinne z karierą zawodową. Nie pasuje zupełnie i nie chce wejść do kliki mamusiek, które pojawiają się na szkolnych imprezach nienagannie ubrane, w fantastycznych humorach z własnoręcznie wypiekanymi i przyozdobionymi ciasteczkami. Chce pracować i dawać z siebie wszystko, a jednocześnie odnajdywać w całym męczącym dniu chociaż chwilę dla siebie.

Wiadomo, że jak bierze się wiele na głowę, nigdy nie jest lekko, ale w przypadku Kate życie zdaje się jej cały czas rzucać kłody pod nogi i popada ona z jednych tarapatów w drugie. Chwila spokoju w domu dla równowagi okupiona jest problemami w pracy i na odwrót. Pod tym względem rzeczywiście w książce, co kartkę coś się dzieje.

Szczerze powiem, że czytając tę książkę, nie mogłam się oprzeć się wrażeniu, że gdzieś to już było; że widziałam i czytałam mnóstwo takich historii o kobietach, które robią karierę zawodową jednocześnie próbując zajmować się domem. Takich, którym naprzeciw stanęło np. ząbkowanie, wszy w szkole, ciągłe nieobecności w domu, młoda fajna niania, problemy z mężem, nadopiekuńcza teściowa, czy pojawienie się nowego adoratora na horyzoncie.

Dlaczego akurat ta powieść Allison Pearson przyniosła jej tyle rozgłosu? Nie mam pojęcia. Książka wcale nie jest taka śmieszna, jak zachęcają jej opisy. Napisana jest w formie dziennika prowadzonego przez główną bohaterkę, przez co czyta się ją bardzo szybko. Każdy rozdział / dzień z jej życia kończy się listą rzeczy do zrobienia czy zapamiętania, która czasami jest bardzo infantylna. Dla mnie ta powieść to takie pomieszanie wszystkich amerykańskich stereotypów o pracujących mamach z „Dziennikiem Bridget Jones”.

„Nie wiem, jak ona to robi” to taka powieść obyczajowa - „lekka, łatwa i przyjemna”. Niczym nowym w temacie pracujących mam nie zaskoczy, specjalnie też jakoś nie rozbawi, więc mogę ją polecić tylko i wyłącznie „dla zabicia czasu”, chociaż w sumie może lepiej czas zabijać jakąś inną, naprawdę ciekawszą lekturą.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Allison Pearson, „Nie wiem, jak ona to robi”, Wydawnictwo Albatros, Warszawa, 2018.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat