„Nie wszystko stracone” - recenzja

Recenzja książki „Nie wszystko stracone”.
Kiedy nasze dotychczasowe życie legnie w gruzach, jedyna myśl, jaka pojawia się w naszej głowie, to złowieszczy głos mówiący, że już nic nas dobrego nie czeka. Mimo to zawsze jest dla nas nadzieja.

Chociaż dla niektórych może to się wydawać dość dziwne, książka pod tytułem „Nie wszystko stracone” jest pierwszą publikacją autorstwa Danielle Steel, którą miałam okazję przeczytać. Do tej pory powieści autorki znałam jedynie ze słyszenia, mając jedynie blade wyobrażenie o jej twórczości. Teraz, kiedy już nadszedł ten dzień, w którym mogłam przystąpić do lektury powieści „Nie wszystko stracone”, kompletnie nie miałam żadnych oczekiwań – byłam jednak ciekawa, czy losy bohaterów wciągną mnie na tyle, że dam szansę także kolejnym publikacjom nieznanej mi, choć bardzo popularnej autorki.

Sydney prowadziła do tej pory dostatnie życie u boku swojego ukochanego Andrew. Przeżyła z nim 16 pięknych lat, wychowując swoje dwie córki – Sophie i Sabrinę. Niestety po śmiertelnym wypadku pięćdziesięciosześcioletniego mężczyzny na motocyklu, świat nagle przestał dla niej istnieć. Resztki złudzeń pozbawiła jej rozmowa z prawnikiem, który oznajmił, że cały majątek jej męża dziedziczą jego córki z pierwszego małżeństwa. Niestety małżonkowie mieli rozdzielność majątkową, a Andrew nie zdążył zmienić testamentu, który spisał jeszcze zanim ożenił się ze swoją drugą miłością. Kellie i Kyra nie miały najmniejszego zamiaru dzielić się czymkolwiek z Sydney – nienawidziły jej z całego serca, tak samo jak ich matka, mimo że Andrew poznał swoją drugą żonę długo po rozwodzie. Zdruzgotana kobieta została zmuszona do szukania kupca na mieszkanie w Paryżu, które otrzymała niegdyś w prezencie od ukochanego, a także do sprzedaży kilku prezentów od Andrew, opuszczenia domu i znalezienia sobie nowego lokum. Chociaż nie widziała już dla siebie przyszłości, to życie ułożyło dla niej nowy, fascynujący scenariusz.

Uwielbiam książki, które niosą ze sobą pozytywny przekaz. Do takich publikacji należy właśnie powieść Danielle Steel pod tytułem „Nie wszystko stracone”. Pełna skrajnych emocji historia dojrzałej kobiety pokazuje, że każdy z nas ma w swoim życiu drugą szansę – szansę na szczęście. Chociaż nie przywykłam do zachwycania się utartymi sloganami, powtarzanymi raz po raz przez większość ludzi na świecie, to jednak zdanie głoszące, że nadzieja umiera ostatnia ma w sobie nie ziarenko, lecz całe pokłady prawdy. Tego właśnie uczy nas Danielle Steel – choćbyśmy nie widzieli już dla nas żadnej szansy, to ponad ciemnymi chmurami zawsze świeci słońce. Także dla nas.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Danielle Steel, „Nie wszystko stracone”, Między Słowami, 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat